Archive for the Promyczki pozytywu Category

Yes, I can!

Posted in Inni panowie, Książę, Promyczki pozytywu on Wrzesień 5, 2011 by emerencjanna

Sytuacje kryzysowe mają jedną ważną zaletę. Wyciągają z ukrycia całe stada życzliwych osób, które ze wszechmiar starają się utwierdzić cię w przekonaniu, że to nie ty jesteś przegranym, tylko ten kretyn, który cię nie chciał. To pomaga. Nawet bardzo. Chociaż może po prostu ja już jakoś pogodziłam się z tym, zanim się wszystko potwierdziło?

Wszystko jakoś zmierza ku pozamykaniu starych spraw. Spotkałam Pana Kolegę i wyjaśniła się sprawa niesławnego zajścia sprzed pół roku. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności – trochę za dużo alkoholu, pomysł na głupi żart i jakaś durna myśl, że nie jestem platonicznie bezinteresowna w kwestii tej znajomości. I wyszedł taki koszmarek. Aż się cieszę, że jednak dałam się pociągnąć za język, bo początkowo chciałam trzymać się rady od Mimi, żeby nie przypominać i nie wypominać. Jak nam obojgu ulżyło, o jasna cholera.
Dostałam też trochę pociechy i dobrych rad na to nowe życie, które niedługo zaczynam. Że taka zmiana wszystkiego w pewnym momencie jest konieczna. Że człowiek wcale szybko zaczyna to rozumieć. Żeby niczego nie oczekiwać i niczego nie planować, bo wtedy mniej jest rozczarowań. Że na pewno sobie poradzę.

Gdy spotyka się takiego kogoś jak Pan Kolega, to nagle ci wszyscy palanci, którym tylko w głowach brzuchacenie swoich żon i dziewczyn (tak się, ha ha, śmiesznie złożyło, że inny z moich dawnych „lowelasów” spłodził sobie kolejne dziecko), bledną jak coś zupełnie nieistotnego. No cóż. On jest prawdziwym facetem, a oni? Złamani frajerzy.

Reklamy

Don’t worry, be happy

Posted in Inni panowie, Po prostu życie, Promyczki pozytywu on Sierpień 20, 2010 by emerencjanna
Stało się. Stało się, stało się, stało się… faktem.

To już pewne. Szpila rozszedł się ze Zmutowaną Szczurzycą.

Gratulacje, panie Szpila! Oto uczyniłeś pan pierwszy krok ku wyjściu z gówna, w którym siedziałeś po uszy. Teraz siedzisz już trochę mniej. Jeżeli jeszcze się ogarniesz wreszcie, to wróżę ci wielkie szanse na całkowite wyjście i przy okazji na złapanie o wiele lepszej sztuki. A przynajmniej na tyle, żeby nikt nie mógł cię oskarżyć o to, że lubisz chłopców. Chociaż niestety stwierdzić muszę, że faktycznie jesteś ślepym bezguściem, skoro tak długo już za nią rozpaczasz. Misiu, tego kwiatu jest pół światu. Z tego przynajmniej połowa ma większą inteligencję, urodę i piersi niźli twoja ex-luba, także szybko sobie coś byś znalazł, gdybyś chciał.

Tylko się pilnuj, bo jak znam życie zaraz się zlecą te wszystkie pindzie, które próbowały się z tobą wyswatać przez ostatnie lata. Bo mimo wszystko ja ci dobrze życzę i nie chciałabym, żeby przyczepiła się do ciebie na przykład taka gruba świnia, która zapewne lubi tak, że ty się będziesz dusił.

Aż chyba wypiję zdrowie tego starego głupka 😀

Oh, yes!

Posted in Książę, Promyczki pozytywu on Maj 24, 2010 by emerencjanna

Jestem szczerze przerażona, chociaż z normalnego punktu widzenia nie powinnam. W końcu czego mam się bać, skoro zdarza się coś, czego tyle czasu pragnęłam? A jednak. Niby wszystko zdaje się przeskoczyć już na pewno na właściwy tor. Niby to on przejął inicjatywę, chociaż na chwilę. Ale ja się boję. Bo nie cieszy mnie to tak, jakby cieszyło mnie kiedyś. Chociaż… skoro cieszy mnie jednak, mniej, z mniejszą siłą, ale cieszy, to chyba jeszcze nie jest tak źle? A może mi się tylko wydaje. W końcu czasami bywa tak, że różne zewnętrzne i wewnętrzne czynniki stępiają moją ocenę sytuacji. A i przecież stało się to w momencie, kiedy na poważnie już zwątpiłam. To MUSI coś znaczyć. Może po prostu potrzebowaliśmy oboje czasu, żeby to wszystko mogło się w naturalny sposób rozwinąć.

Wiecie, co? Kiedy ma dla mnie czas, jest cholernie sympatycznym facetem. Tylko chyba ja się zbłaźniłam. Pozwoliłam sobie na tej imprezie na naprawdę niewielką ilość alkoholu, ale zdaje się takiego, który mi nie służy. I możliwe, że momentami plotłam głupoty. Zresztą, czy to takie ważne? Zdaje się, że i on najtrzeźwiejszy nie był 😉

Jest super, jest super, więc o co mi chodzi? 🙂

Alleluja (i do przodu)!

Posted in Promyczki pozytywu on Kwiecień 3, 2010 by emerencjanna

Optymistycznie, chociaż wbrew zeszłorocznym planom nie będę miała przy sobie Księcia w tą Wielkanoc, życzę wszystkim moim czytelnikom dużo zdrowia, szczęścia (także w miłości), pomyślności w życiu zawodowym i osobistym, spełnienia marzeń z tymi najskrytszymi włącznie i… wiadomo, nie mogłabym tego nie życzyć – dużo, dużo i jeszcze więcej miłości, nie tylko na czas świąt. Bo, jak każdy z nas dobrze wie, to miłość (a nie forsa) wprawia w ruch ten świat i na niej ów świat stoi 🙂

Coś optymistycznego

Posted in Książę, Promyczki pozytywu on Marzec 15, 2010 by emerencjanna
Czasami potrafię doprowadzić do czegoś, z czego będę zadowolona.

Czasami potrafię zrobić nie krok, a skok do przodu i to jeszcze w radosnych okolicznościach.

Czasami potrafię przyciągnąć do siebie ciekawych i fajnych ludzi, a nie tylko bezmózgich kretynów.

Czasami potrafię się ogarnąć.

Czasami potrafię powiedzieć coś sensownego, a nawet zabawnego.

Czasami potrafię nie zrobić z siebie idiotki.

Czasami potrafię zejść na ziemię i pogadać z nim normalnie. Jak ze znajomym, luźno, a nie ważąc każde słowo, jednocześnie mimowolnie układając w głowie obrazki na temat naszej wspólnej przyszłości.

 

Czasami potrafię po prostu się nie bać. I gdyby to była gra, to mogłabym to określić tak: za cierpliwe wykonanie paromiesięcznej misji otrzymałam bonusa w postaci luźnej, ale konkretnej zarazem propozycji ewentualnego spotkania. A na dodatek śmiem twierdzić, że wbrew moim przypuszczeniom pani Koleżanka nie jest kolejną siksą u jego boku, co biorę za dobrą kartę 🙂

Podobno po pierwszych dwóch latach zakochania hormony przestają świrować i człowiek zaczyna patrzeć na wszystko trzeźwiej. Chyba właśnie tego było mi potrzeba, żeby naprawdę zacząć działać, a nie dreptać nieporadnie w miejscu z główką pełną półrealnych marzeń.

 

A poza tym to była bardzo fajna impreza.

Telegram #7

Posted in Inni panowie, Promyczki pozytywu on Październik 9, 2009 by emerencjanna

Wypad weekendowy się udał. Może i dlatego, że parę rzeczy zostało wyjaśnionych, a parę innych sobie uświadomiłam. Buła to całkiem niezły materiał na przyjaciółkę, w dodatku chętny, także można próbować. A Pati… Cóż. Po rozmowach z Bułeczką i Magdą doszłam do wniosku, że chyba tak się musiało stać. Lata minęły, ja dojrzałam, a ona ani trochę. W tej sytuacji przyjaźń nie miała żadnych szans. Oczywiście o ile w ogóle to była przyjaźń.

Aha. I wbrew oczekiwaniom nie rozkleiłam się po spotkaniu z Mareczkiem. Czyli chyba jest dobrze.

Głupoty.

Posted in Promyczki pozytywu on Lipiec 30, 2009 by emerencjanna

Doszłam do wniosku, że trzeba rozładować tu atmosferkę jakąś przyjemną „krotochwilą”, a i zająć sobie czymś czas i odwrócić uwagę od zamartwiania się oraz gdybania. Z braku bardziej wyrafinowanych pomysłów stwierdziłam, że pożyczę sobie koncept od kolegi Archlicha i zajrzę sobie do wordpressowej opcji „Frazy wyszukiwarek” – czyli co ludzie wpisali w Google, że trafili aż tutaj 😉 W sumie po wypisaniu wszystkich oraz dodaniu swoich komentarzy wyszedł z tego maraton mojego suchego poczucia humoru. No cóż, niech już będzie 🙂 No to jedziemy…

 

emerencjanna – no tak. To logiczne.

złe dziewczynki – … idą na zakupy.

zawsze jest troszke inaczej chociaż to z – bla, bla, bla.

piterekd – oho, ktoś robi karierę na moim grzbiecie 😉

siksy – …wybić należy

jak być ciekawym człowiekiem – też chciałabym to wiedzieć

utrata głowy – niemiła przypadłość

chude kobiety – „Brzyyydal!”

naprawde zajebista kobietka – to o mnie? Ojej, teraz będę czerwona 😉

emerencjanna wordpress – kto mnie wołał, czego chciał?

inwektywa słownik – PWN

siostra miłosierdzia – sprząta, pierze i się kręci jak Koło Gospodyń Wiejskich.

rubaszne życzenia urodzinowe – hoł, hoł.

someday somebody – Do you speak English?

miedzy nami nie ma juz nic – zapachniało Feelem.

otworzyłam ci – drzwi? okno? balkonik?…

rozpychanie dziewczyn – yyy… Ty brutalu.

dla kogo warto żyć – też chcę to wiedzieć!

„otworzyłam ci” – tak, wiem, dosłyszałam.

zasmarkana cizia – może Velvet?

przysłowia polskie-jacy powinni być ludz – …ie 😉

niecelny rzut – lepszy niż samobój

między nami już nic nie będzie – eh, why so serious?

no fear oczy – Kali mówić angielski.

ciekawy człowiek – 🙂

mam ochote cie tulić – no to tul.

mam ochotę kogoś tulić tak bardzo – NO TO TUL, NO!

bo bez tego nigdzie nigdy nic – ciekawa forma gramatyczna.

w moim śnie cudownym – o, Maanam.

czy już wiesz dla kogo warto żyć – ktoś tu się powtarza.

między nami mówiąc nic – nic mówiąc nami między.

michał pestka – pestka, Pestka, nie znam.

jestem małą, pieprzoną zazdrośnicą. – no bo jestem, co tu kryć.

w moim snie – oł je.

co to jest sadness – polecam słownik.

something co to znaczy – …

something like sadness – logiczne.

I na koniec dwa całkiem świeże, które mnie powaliły:

paniewolne – wolnepanie?

abo-ali.com – „Nie bilet, Ali Baba”.

 

 

Głupie, ale humor poprawia bardzo. Szczególnie, że wychodzi na to, iż jestem albo słownikiem polsko-angielskim albo polską komórką Al-Kaidy, bo się Araby mną zainteresowały… 😉