I’ll never be the same if we ever meet again.

Być może powinnam dopuścić wreszcie do siebie myśl, że nie jest mi pisane szczęśliwe życie z kimś i że każdy kolejny mężczyzna, z którym mi nie wychodzi czy raczej nawet nie udaje mi się zacząć, służy wyłącznie temu, aby mi to uświadomić. Pewnie zostanę tym czarnym charakterem rodem z tandetnego filmu obyczajowego, który w finale za karę zostaje sam jak palec, otoczony słodkimi jak ulepek parami złożonymi z facetów, których kochał i kobiet, których nienawidził. Oni będą się do siebie wiecznie uśmiechać, chodzić za rączkę do modnych knajpek, płodzić sobie równie słodkie dzieci, a ja pozostanę sama sobie sterem, żeglarzem i okrętem, w długie zimowe wieczory mając za towarzysza co najwyżej fotel i pilot od telewizora, nieustannie zadając sobie jedno pytanie: „Co ze mną jest nie tak?”. Wiem, że wszystko można podsumować tą pocieszającą formułką, że to oni są ślepi, głupi i nie potrafią docenić tego, co w człowieku jest najważniejsze. Ale wszyscy? Każdy, co do jednego, z tych, którym zdecydowana byłam oddać serce i całą resztę? Stanowczo za duży zbieg okoliczności.

Po każdym następnym rozczarowaniu obiecuję sobie, że to już koniec, nigdy więcej nie stracę głowy dla kolejnego dupka, który tylko mnie zrani i nie da mi nic poza tym. Tylko po to, żeby potem powtórzyć własne błędy, niczego się na nich nie ucząc.

Nie wiem, co takiego złego ci zrobiłam, panie Szpilo, że tak mnie pokarałeś.

Advertisements

Jedna odpowiedź to “I’ll never be the same if we ever meet again.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: