I can’t stand losing you

Bardzo dobrze wiem, że to nie jest normalne, ale nikt nie obiecywał, że tak będzie.

Mimo usilnych prób pozbycia się Księcia z mojego życia on ciągle, na różne sposoby, do niego wraca. Za każdym razem, kiedy już wydaje mi się, że udało mi się poukładać świat bez niego, on wpada i wszystko rozwala.

Książę, chociaż coraz bardziej Król. Król życia. Osiąga wszystko to, co sobie zamierza, jest popularny wśród znajomych i spija sobie całą śmietankę. Gdy postawi się na drugiej szali mnie – czyli kogoś, komu z planów nie wyszło prawie nic i kto czuje się nikim – to mamy układ rodem z kiepskiej książki o porzuconej, chociaż ja wcale porzuconą nie jestem. Nie oficjalnie.

Dlatego w ciszy obserwuję jego poczynania i czasem tylko powylewam na niego żale i jad w towarzystwie Mimi. Tylko to mi zostało. Chyba. Ona nie ma o to pretensji i to jest najważniejsze. W końcu sama dobrze wie, jak to jest. Ale ciągle tak jakoś czuję, że życzenie źle komuś z pobudek uczuciowych nie jest zbyt dobre. Resztki poczucia przyzwoitości, którego jemu brakuje? Być może.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: