… No, nothing.

Jeśli kogokolwiek to jeszcze interesuje, to tak, żyję. Tylko, że chciałoby się zapytać – co to za życie? Na pewno nie lepsze od mojego dawnego i jeszcze bardziej na pewno zupełnie inne.

Wydostałam się z tego dołu, w którym tkwiłam do niedawna i przestałam się przejmować tym, czego chcieliby ode mnie inni. Niestety przy okazji pozbyłam się złudzeń. Mam wrażenie, że zrobiłam się bardziej… zgorzkniała? Nie, to złe słowo. Lepiej brzmiałoby – rozczarowana. Rozczarowana ludźmi, otaczającą mnie rzeczywistością i tymi wszystkimi ideami, które życie tak brutalnie zweryfikowało jako nic nie warte mrzonki. Co nie zmienia faktu, że nadal często rozmyślam o tych wszystkich rzeczach, które chciałabym zrobić i podobnie często do nich dążę. Może nawet bardziej, niż kiedyś?

Emocjonalnie… emocjonalnie to jest Syberia. Nie, jeśli chodzi o przyjaźnie, bo mimo napiętych grafików i odległości nadal staram się trzymać z Zulką, Bułą i Mimi, ale w kwestii uczuciowej zdecydowanie. Wiem, że to głupie i niedorzeczne, wiem, że marnuję sobie życie i nerwy bez sensu, ale nadal nie mogę wrócić do równowagi po okresie spędzonym przy Księciu. Trzy lata minęły, a ja nadal czuję jakiś dziwny żal w środku. Zwłaszcza po tym, gdy nie tak dawno spotkałam go. Myślałam, że już mi przeszło i w ogóle mnie to nie ruszy. Myliłam się, o jak ja się myliłam.

Z innych nowinek – w międzyczasie Książę zdążył wziąć ślub z Koleżanką. Ania urodziła Archie’mu drugie dziecko, Czarnulkowi i Kociookiemu ich kochane żoneczki chyba też powiły kolejnych potomków, kółeczko wzajemnej adoracji nadal włazi sobie w tyłki, Patunia zniechęca do siebie kolejne osoby, z Aldous wyszła zaślepiona femnazi, Szpila ponoć znalazł nową dziewczynę, Buła osiąga to, o czym ja mogę tylko pomarzyć… Aha, poza tym spotkałam Sindbada, ale nic z tego nie wyniknęło. Akurat to ostatnie to żadna niespodzianka.

Reklamy

Komentarze 2 to “… No, nothing.”

  1. Widzę, że po tych wszystkich latach wciąż wracasz do bloga, o czym świadczy powyższy wpis, co mnie wcale nie dziwi, bo pozostawiłaś tu spory kawałek swojego życia, a ciężko jest zapomnieć o przeszłości. Fajnie jest znowu przeczytać kilka słów o tej całej paczce przyjaciół, z którą spędziłaś dobre, jak i te gorsze chwile. Jedna myśl mnie cały czas nurtuje – kto tak naprawdę kryje się za tymi wszystkimi wpisami, jak naprawdę wyglądasz… pozdr pit

  2. A ja widzę, że nadal ktoś to wszystko czyta 😉 Wracam czasem, wracam. Chociaż sądzę, że chyba zbyt często patrzę wstecz, gdy powinnam już spojrzeć przed siebie.
    Oj, na to ostatnie chyba jednak się nie zdecyduję. Za dużo prywatnych spraw tutaj wyciągnęłam na światło dzienne.
    Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: