It’s not my…

Pogubiłam się. Nie po raz pierwszy i nie ostatni – można by rzec. Tylko dlaczego zawsze wtedy, kiedy udaje mi się wreszcie odkryć i obrać właściwą drogę, jakaś niespodziewana siła brutalnie mnie z niej zrzuca?

Chodzę sobie między ludźmi jak dawniej, ale jestem jak wielkanocna wydmuszka. Zupełnie pusta w środku, chociaż z kolorową skorupką. Chyba wszystko, co miało dla mnie jakąś wartość, wysypało się i zgubiło po drodze. I już nie wróci, a na pewno nie takie, jakie było. Jakby na przekór właśnie teraz pragnę wszystko poukładać, żeby chociaż wyglądało na takie, jak dotychczas. A może na takie, jakie mi się marzyło od zawsze? Nie wiem, nie wiem, nie wiem. To taka chaotyczna szamotanina, którą próbuję ukryć. Raczej skutecznie, bo tylko ci, którym coś tam przebąknęłam, cokolwiek zauważyli. No i dobrze. Im mniej ludzi wie o tym, tym lepiej. Także dla mnie.

Zaś na koniec tak z zupełnie innej beczki – za dwa dni miną trzy lata, jak prowadzę sobie ten mój zakątek łez i schowek na „czarny osad z duszy”. Czy coś się zmieniło przez ten czas? Na pewno. Samo posiadanie takiego „wentylu bezpieczeństwa” sprawiło, że lepiej zaczęłam ogarniać mój prywatny bałagan, a i od czasu do czasu wpadała jakaś dobra rada, którą potem wykorzystywałam lub nie. A jak to jest z tym naprawdę, to wiecie chyba tylko wy, moi nieliczni czytelnicy. Których swoją drogą w tym miejscu pragnę pozdrowić i wyrazić uznanie, że są jeszcze w stanie to wszystko czasami czytać.

Reklamy

Komentarze 3 to “It’s not my…”

  1. archlich Says:

    Nie wiem, czy to dla Ciebie cokolwiek znaczy, ale nadal jestem z Tobą 😉
    I możesz teraz od nowa ułożyć wiele rzeczy. Skoro nic nie zostało, to nawet nie trzeba pozbywać się pozostałości.

  2. Gumior Says:

    Skoro widzi się człowieka, którego problemy są tak jakby skądś znajome, to nie ma żadnej trudności w czytaniu tego 😉
    A ostatnio coraz częściej się uczę, że jeśli coś cie zrzuca z raz obranej drogi, to nie ma innego wyboru, tylko kopnąć to coś w dupe tak, żeby już mu się odechciało takich prób – czego z całego serca oczywiście życzę i pozdrawiam 😉

  3. @archlich – Ależ znaczy, znaczy. Każda osoba to jakiś adresat, lepszy niż „ściana” 😉
    Pytanie tylko, czy chcę układać od nowa czy jednak nie. Stary ład zawsze wydaje się być lepszy. Dawał jakieś takie poczucie bezpieczeństwa czy coś…
    @Gumior – Dobra metoda, jakkolwiek w tym konkretnym przypadku nic to nie da. Siła bardzo wyższa, na którą nic się nie poradzi.

    Swoją drogą wie któryś z was, jak formatować czcionkę przy tekście wklejonym z Worda do bloga? Raz skorzystałam z innej przeglądarki i ta notka mi odstaje od reszty. Próbowałam coś zrobić i nic, a lubię mieć porządek nawet w Sieci 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: