Another one bites the dust

Znowu zdałam sobie sprawę, że już chyba nie mam siły. I coraz poważniej zastanawiam się, czy to nie jest najwyższa pora, żeby pieprzyć wymarzone szczęście i zająć się zwyczajnym, szarym życiem. Ileż można dążyć i dążyć? Ileż można ciągnąć na pół gwizdka? Ileż można wierzyć, że da się być taką sobą, jaką chciałabym widzieć, a nie taką, jaka zazwyczaj wychodzi?

Intencje wiecznie nieprzekute w czyn. To tak… żałośnie wygląda, że gdybym wyszła z siebie i stanęła obok, byłoby mi siebie żal. Jak można, u licha, być taką zamotą?!?

Jeżeli nie zdarzy się jakiś cud, walkę o własne „ja” będzie można uznać za przegraną. Co prawda dopiero za jakiś czas, ale fakt pozostaje faktem.

Reklamy

Jedna odpowiedź to “Another one bites the dust”

  1. Cóż może zmienić naturę człowieka?
    Wychodzi na to że miłość. Udana lub nie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: