Archiwum dla Styczeń, 2011

Another one bites the dust

Posted in Książę, Smutki codzienności on Styczeń 21, 2011 by emerencjanna

Znowu zdałam sobie sprawę, że już chyba nie mam siły. I coraz poważniej zastanawiam się, czy to nie jest najwyższa pora, żeby pieprzyć wymarzone szczęście i zająć się zwyczajnym, szarym życiem. Ileż można dążyć i dążyć? Ileż można ciągnąć na pół gwizdka? Ileż można wierzyć, że da się być taką sobą, jaką chciałabym widzieć, a nie taką, jaka zazwyczaj wychodzi?

Intencje wiecznie nieprzekute w czyn. To tak… żałośnie wygląda, że gdybym wyszła z siebie i stanęła obok, byłoby mi siebie żal. Jak można, u licha, być taką zamotą?!?

Jeżeli nie zdarzy się jakiś cud, walkę o własne „ja” będzie można uznać za przegraną. Co prawda dopiero za jakiś czas, ale fakt pozostaje faktem.

It’s a hard, hard life.

Posted in Smutki codzienności on Styczeń 2, 2011 by emerencjanna

Nowy Rok, a wszystko po staremu. Od jakiegoś czasu zaczynam mieć po prostu dość.

Oto problem, bo nie jestem taka, jaka być powinnam. Nie udałam się za bardzo i nie mogę liczyć, że ktokolwiek będzie ze mnie zadowolony. No cóż. Ideałów nie ma, a poza tym nie mam siły udawać kogoś, kim nie byłam, nie jestem i nigdy nie będę tylko po to, żeby ludziom sprawić przyjemność. Tylko potem muszę znosić te wieczne narzekania i aluzyjki upychane między słowami. Konkluzja jest jasna – pani tu nie pasuje. Oczywiście taka myśląca osoba jak ja wychodzi, bo skoro nie potrafią człowieka tolerować takiego, jakim jest, to pieprzyć takie towarzystwo. Tylko co robić, kiedy okazuje się, że jest się piątym kołem u wozu praktycznie wszędzie? Nawet tam, gdzie teoretycznie powinno się być akceptowanym z całym dobrodziejstwem inwentarza? Coś z tym światem jest nie tak. Albo ze mną. Już sama nie wiem.

Chyba się ugnę. Chyba się złamię, zacznę ślepo robić to, czego się ode mnie oczekuje i będę się cieszyć złudnym poczuciem powszechnej sympatii. Przynajmniej jeśli coś będzie nie tak, to ci wszyscy idioci będą mi okazywali jakieś tam współczucie i wsparcie. Co z tego, że wymuszone modą na dobrotliwość? Grunt, że będzie.