Kiss from a rose

Zastanawialiście się kiedyś, co może czuć kobieta, którą ni stąd ni zowąd całuje przyjaciel? Normalny przyjaciel, bez żadnych miłosnych podtekstów? Ja właśnie przestałam.

Poznajcie Pana Kolegę. Pan Kolega zgodnie z nazwą jest kolegą, chociaż muszę przyznać, że bardzo mu ufam. Pewnie dlatego, że był taki okres czasu, kiedy za uszy wyciągał mnie z bagna. Krótki, ale bardzo intensywny. Pozytywny efekt odczułam bardzo. Nabrałam wiary w siebie, ogarnęłam się i tak dalej. Mimo, że to było już dość dawno, nadal jestem wdzięczna i nadal utrzymujemy kontakt. Muszę przyznać się szczerze, że podziwiam go jako człowieka. Ma w sobie nieprawdopodobne dla mnie pokłady zaraźliwego optymizmu i otwartości na innych. Często myślałam sobie, że podobało mi się w nim to, ponieważ wiedziałam, że ja sama nigdy taka nie będę. Jakoś ukuła się między nami taka śmieszna relacja. Ni to mistrz i uczennica, ni to brat i siostra. Mobilizował mnie do różnych działań, ciągle mówiąc, że mimo wszystko nadal mu się wydaje, że jestem zbyt nieśmiała i zamknięta w sobie. Komplementował półżartem, na co zazwyczaj reagowałam kurtuazyjnym, lekko udawanym onieśmieleniem.

I tak to wyglądało do momentu, kiedy będąc pod wpływem w jakimś zacisznym, ciemnym zakątku zapragnął mnie pocałować. Wprawdzie zachował się po dżentelmeńsku, bo usłyszawszy odmowę przeprosił i zaczął się tłumaczyć, ale i tak byłam dość zszokowana. Potraktowałam sprawę z uśmiechem i „nie było sprawy” na ustach, ale po powrocie do domu zdałam sobie sprawę z całego zajścia, zaś jego perfumy, którymi przesiąknięte były moje włosy, bluzka, szalik, zaczęły śmierdzieć jak na psie. Nie byłam w stanie tego ogarnąć do tego stopnia, że się upiłam i w takim stanie poszłam spać.

Bałam się tego. Czasami przychodziła mi do głowy myśl o tym, ale w kategorii jakiegoś nierealnego koszmaru. Nie wiem, dlaczego aż tak to demonizowałam i dlaczego tak bardzo przeżywałam to w ten pierwszy wieczór po. Wiem, że stan wskazujący to nie żadne usprawiedliwienie, ale przecież nie takie rzeczy ludzie wyczyniają po alkoholu. Tylko że z drugiej strony czasem wódka i inne trunki działają jak katalizator, który wydobywa z człowieka różne ukryte zamierzenia i marzenia… Dlatego nadal nie wiem, co o tym myśleć. Wszak wszystkie komplementy, którymi mnie obsypywał i całe wsparcie, jakim mi służył, w kontekście tego wydarzenia wyglądają jak wyglądają. Mimi, do której oczywiście poleciałam niemal od razu po radę, zadała mi sakramentalne pytanie: na pewno nie chcesz tego rozwijać czy chcesz, ale się boisz? I, co straszne, nie umiem znaleźć na nie jednoznacznej odpowiedzi. Bo z jednej strony nigdy nie patrzałam na niego w ten sposób. To jest nigdy nie patrzałam na niego jak na mężczyznę. To zawsze był kolega. Rewelacyjny, ale jednak kolega. Opiekun, przyszywany braciszek od problemów i tym podobne. Poza tym jest ode mnie starszy. Ma żonę. Ma dziecko. Ale z drugiej strony… aż wstyd mi się do tego przyznać, ale kiedy tak staliśmy tam tak głupio przytuleni, to przez chwilę mi się nawet podobało… W dodatku po tym incydencie dojrzałam w Panu Koledze mężczyznę. Świetnego mężczyznę. Coraz bardziej podoba mi się idea sekretnego flirtu. Tylko kurczę… nie wiem, czy on naprawdę tego chce. Czy to nie będzie aby zbyt ryzykowne. U nas jest stanowczo zbyt dużo ludzi, którzy by bardzo chętnie donieśli małżonce i paru innym osobom, co i jak. Ja z racji totalnej ślepoty Księcia nie mam nic do stracenia. On ma bardzo wiele.

 

Na razie czekam. Jeśli sprawa się nie powtórzy mam zapomnieć, nie przypominać, nie wypominać. Jeżeli zaś się powtórzy, to chyba czeka nas poważna rozmowa.

Dziwnie mi i fajnie jednocześnie. Bo przynajmniej wiem, że komplementy dotyczące mojego wyglądu i atrakcyjności nie pojawiły się tylko po to, żeby mi zrobić przyjemność 🙂

Nie będę się martwić. Będę z dobrą myślą czekać na rozwiązanie.

Reklamy

Komentarzy 7 to “Kiss from a rose”

  1. To co się między wami wydarzyło (czy też właśnie nie wydarzyło) to taki punkt bez odwrotu – on już nigdy nie będzie ‚tylko kolegą’, a Ty dla niego nie będziesz ‚tylko koleżanką’ (możliwe, że już od pewnego czasu tak było). I albo obierzecie kurs zderzeniowy, albo każde ‚pójdzie w swoją stronę’.

    Osobiście radziłbym to drugie… facet jak to facet jest zdolny do poświęceń (ale głównie cudzych) i w najważniejszym momencie, i tak wróci z podkulonym ogonem do swojej ‚ukochanej rodziny’.

    Przykro mi to mówić/pisać ale jak dla mnie to znowu ‚nie ten’ – myślę, że gdybyś popatrzyła na innych ‚kolegów’ jak na mężczyzn to udałoby Ci się znaleźć kogoś (na dłuższą czy krótszą metę – kwestia szczęścia) 🙂

  2. Dlatego też mam wątpliwości. Swoją drogą znam jego żonę, więc trochę głupio…
    Trochę się tego boję, co będzie w związku z tym, nawet, jeśli „się rozejdziemy”. Mimo wszystko zależy mi na tym, żeby tej znajomości szlag nie trafił. A już na pewno nie z takiego powodu.
    Szkoda. Może gdybyśmy się poznali te ileś lat wcześniej…

  3. Powiedzmy, że sytuacja w tym stylu nie jest mi obca i w związku z tym mogę tylko w 100% poprzeć Drewniaka. No chyba, że nie będzie Ci przeszkadzał typowy romans po którym raczej za wiele sobie nie możesz obiecywać.
    Ale najprawdopodobniej to jednak rzeczywiście nie jest ten i niestety, ale tu znów musze wyrazić poparcie dla kolegi wyżej bo nie da się już utrzymać tej znajomości – po prostu, albo krok do przodu, albo zupełny odwrót – raczej tylko to Wam pozostało.

  4. Zgadzam się z ludźmi powyżej w kwestii tego, że nie ma co liczyć na nic na stałe. Mimo tego nie będę pisał pierdół typu ‚odpuść sobie’, bo to Twój wybór i Ty powinnaś go podjąć 😉

    P.S.”Dziwnie mi i fajnie jednocześnie. Bo przynajmniej wiem, że komplementy dotyczące mojego wyglądu i atrakcyjności nie pojawiły się tylko po to, żeby mi zrobić przyjemność ”
    Argh. Czy Wy wszystkie naprawdę myślicie, że komplementy od kumpli są z reguły nieprawdziwe i mają tylko podnieść na duchu? Może jak ktoś mówi ‚Ładnie dzisiaj wyglądasz’ to oznacza to że ładnie wyglądasz, a nie że chcę Ci zrobić przyjemność, chociaż wyglądasz do bani? 😛

  5. @archlich – O właśnie, poruszyłeś coś co mnie mocno drażni – jak nieraz powiem koleżankom, że ładnie wyglądają, albo ładnie się ubrały to najczęściej mogę usłyszeć tylko „Spadaj” tak jakbym od razu startował z jakąś ironią albo był złośliwy. Ja nie wiem… kobietom to chyba jednak nie dogodzisz ;p

  6. Identycznie mam, koleżanki można przeboleć, ale przyjaciółki? 😛 Czemu mam niby kłamać? 😀

  7. Kwestia osobistych doświadczeń 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: