Tough Enough

Z góry ostrzegam, dzisiaj będzie grząsko i dołująco jak za „starych, dobrych czasów” tego bloga. A wszystko to przez jakiś drobiazg, który boleśnie przypomniał mi o wszystkim.

Od dzieciństwa miałam ambicje. Myślę, że trochę zdolności też. Głównie artystycznych, ale nie tylko. W każdym bądź razie starałam się je rozwijać. Zarówno będąc małą dziewczynką, jak i podlotkiem czy tam nastolatką. Teoretycznie przy takim początku dalszy ciąg powinien być taki, że później takiej panience udaje się coś osiągnąć. Podkreślam słowo „teoretycznie”. Nie wiedzieć, czemu, już od wczesnych lat zaczął mnie prześladować syndrom, o którym coś wspominałam w notce „Zazdrośnica!” sprzed ponad roku. Tak. „Jesteś zdolna, ale to Małgosia pójdzie na konkurs”. To dobre podsumowanie całości. Bo niby wszyscy pieprzą, że okej, że masz talent, ale dziwnym trafem zawsze, ale to zawsze trafia się ktoś w mniemaniu innych lepszy, kto bardziej zasługuje na splendory i sukcesy. Równie dziwnym trafem w lwiej części są to osoby, które już wcześniej miały ich nadto. Nie bez przyczyny – tatuś i mamusia zawsze dbali o te wszystkie dodatkowe lekcje śpiewu, malarstwa, smarowania kanapek czy tam kurwa szydełkowania. I naturalnie od kiedy tylko dzieciak nauczył się sam stać pchali go na wszystkie możliwe konkursy. Wiadomo, rządek nagród, nagródek, uczestnictw i innych gówien zawsze robi wrażenie. Bo „widać, że ciężko pracowali na swój sukces”. Chuj z tymi, którzy dostali od Matki Natury to przysłowiowe 10%, a pozostałe 90 wypracowywali sumiennie w domowym zaciszu. Przecież to takie nieefektowne. Poza tym nijak nie pasowałam do idealnego wizerunku utalentowanej dziewczynki. Nie miałam na świadectwach samych piątek, nie zajmowałam sobie całego wolnego czasu kółkami zainteresowań ani harcerstwem. A przecież to tak cudownie się prezentuje, taka wszechstronnie utalentowana kujonka (co nie zmienia faktu, że moje zainteresowania były szerokie, ale niestety bezwartościowe dla tych, co „się znają”). W kwestiach pozaszkolnych też nie bardzo. Na całe szczęście nie dotknęła mnie żadna choroba ani tragedia – i to też niedobrze, bo przecież dziewczynka, która „przełamuje swoje słabości i spełnia marzenia, bla, bla, bla” doprowadziłaby do łez i spazmów tłumy jakże czułych ludzi. A tak? Przeciętniaczek ze zdolnościami. Co to jest? Przecież takich jest na pęczki.

No i jeszcze jeden feler, tym razem już z obecnych czasów – jestem za stara. Wszak uzdolniona dziewczynka w oczach publiki wygląda lepiej niż uzdolniona kobieta. Może i bym coś jeszcze mogła, ale powiem wam szczerze, że chyba nie mam siły. Słyszałam ten cały bełkot o cierpliwości, ale z racji faktu, że jestem osobą, która musi wszystko mieć już, nie przemawia to do mnie. Lata bezowocnych wysiłków robią swoje. Kiedyś myślałam, że może mi się tylko wydaje, że ja wcale nie jestem zdolna. Z czasem przyszło zupełnie słuszne przekonanie co do własnej wartości i refleksja, że to nie ze mną jest coś nie tak. To tylko ludzie są zjebani. Co niestety nie daje mi nic poza przekonaniem, że faktycznie zostałam pod tymi względami pokrzywdzona. Cóż. Sprawiedliwość i równość w naturze nie istnieją, w przeciwieństwie do tego, co mi przez lata wpajano.

Przejebane.

Reklamy

Komentarze 2 to “Tough Enough”

  1. Mam bardzo podobne odczucia, a jako gitarzysta wkurwia mnie niesamowicie mówienie o talencie. Talent to jest może 5%, a reszta to siedzenie na dupie i ćwiczenie w czasie kiedy inni się bawią. A potem i tak ‚lepsze’ są osoby które prezentują gówno artystyczne, ale mają znajomości podlane sosem autoreklamy.

  2. A nam się wmawia, że jesteśmy zazdrośni czy coś… Bez sensu.

    Btw. jakkolwiek głupio to nie zabrzmi – cieszę się, że nie jestem w tym odczuciu osamotniona.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: