But what?…

Ostatnio się nie odzywałam, wiem. W sumie nie było o czym pisać. Nuda i stagnacja. Okropność.

Gdy człowiek się nudzi, zaczyna rozmyślać. A gdy zaczyna rozmyślać, przychodzą mu do głowy dziwne myśli. Czasem prawdziwe.

Martwię się. Wszystko jakby zamarzło, stężało. Ani pójść do przodu ani się cofnąć. I to nie tylko w tej jednej, konkretnej kwestii. Ogólnie. Nie wiem, co robić. Nie mam siły ni ochoty na niemal nic. Czuję się wyprana ze wszystkich uczuć jak stara ścierka. Same doraźne środki w ruchu. Jedzenie, alkohol, jakieś imprezy, nowe ciuchy. I praca. Dużo pracy. Wtedy nie ma się czasu na pierdoły. Tylko ileż tak można? Nie chcę zostać kolejną z tych, które ratują się, zastępując życie tak zwaną karierą…

Deusie ex machina, spadnij, ratuj mnie!

Reklamy

Komentarze 2 to “But what?…”

  1. W końcu – zima. Czas na wiosnę!

  2. Ech, żeby to tylko kwestia zimy była, to problem by nie istniał pewnie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: