Wredniaszki i plotkarki

Poczułam się jak plotkara. Chyba nawet jak nastoletnia plotkara. Ale co tam, młodość duchem to podstawa życiowego zadowolenia…

Otóż do moich skromnych uszu dotarła wieść, praktycznie jeszcze nie potwierdzona, jakoby Szpila rozstał się ze swoją Zmutowaną Szczurzycą. Jako że to jeszcze nic pewnego, to się zbyt intensywnie nie cieszę, co nie zmienia faktu, że nawet jako pogłoska brzmi to fantastycznie. Za to nie wiedzieć kiedy oddałam się wraz z Mimi (która zresztą mi tą nowinę przyniosła) wrednym docinkom na temat jej i jego. Że ma ręce jak płetwy, że rusza się jak kij od miotły, że stanik pewnie sobie wypycha aby cokolwiek tam mieć, że wygląda jak facet, że on musi być ślepy, skoro kiedykolwiek z nią był i tak dalej… Jakie to babskie, nie?

Swoją drogą zaczęło mnie zastanawiać, jak bardzo nasz pogląd o wyglądzie danej osoby determinuje nasz stosunek do niej. Bo po raz kolejny przyłapałam się na tym, że wytykam i wyśmiewam u jakiejś nielubianej przez siebie osoby cechy, które w ogóle mi nie wadzą u kolegów i znajomych. Weźmy chociażby pewną moją znajomą. To miła dziewczyna, chociaż potężna i nie reprezentująca sobą okładkowej urody. Nie dostrzegam tego praktycznie, bo jest całkiem ok. Za to z kolei na przykład w wypadku takiej Baleny, która wprawdzie naraziła mi się tylko nieaktualną już kwestią Archiego, ale jednak się naraziła, jej ponadprzeciętna tusza nie dość, że staje się wyraźnie dostrzegalna, to jeszcze nabiera cech wybitnej wady godnej niejednego przytyku. Albo pewien cholerny pasożyt, dawniej kręcący się przy Szpili i brużdzący w naszych kontaktach. Też szczupła nie jest, nie była i nie będzie. Dawno temu się kolegowałyśmy, o dziwo. Ale gdy odstawiła mi parę mało przyjemnych numerów i okazało się, że jest rozhisteryzowaną, denerwującą idiotką wiecznie robiącą z siebie męczenniczkę i niezdolną do życia w dobrych stosunkach z nikim, także jej „grubość” zaczęła być świetnym źródłem nowych przydomków (typu „świnia”, „żywiec wieprzowy” czy „beczka smalcu”) oraz mało sympatycznych, ale raczej uzasadnionych dowcipów typu: „Kiedy chce jechać pociągiem, to pakują ją w wagon towarowy, bo osobowe nie mają takiego udźwigu”. To jest chyba ta względność, o której mówił Einstein. Widać ma nie tylko zastosowanie w tezie, że w barze pięć godzin mija jak pięć minut, a u dentysty odwrotnie.

Tak czy siak parę złośliwości wymienionych w cztery oczy z przyjaciółką nie zaszkodzi, a i nawet pomoże. Człowiek się wyżyje bez niszczenia przedmiotów czy osób trzecich i dowartościuje się nieco. Żaden facet nie jest sobie w stanie wyobrazić ogromu satysfakcji, gdy widzi się taką Szczurzycę, która na wysokości klatki piersiowej posiada same żebra, a po chwili spojrzy się na ten sam punkt u siebie i zobaczy takie dwa dorodne… 🙂 I chyba coś w tym jest, bo prawie każda płaska deska, jaką znam, jest jakaś taka znerwicowana… A znam przynajmniej jeszcze jedną, strasznie wredna kurwa. Czyli chodzące potwierdzenie tej teorii.

Na koniec zaś piosenka, której żadna z nich nigdy nie polubi, a miłujący płaskie szczury Szpila nigdy nie zrozumie: Rudi Schubert – Masz to numer 5 (z góry przepraszam za śmieciowaty, amatorski „teledysk”, ale na wrzucie tego nie znalazłam w jego wykonaniu).

 

P.S. Dobrze widzicie, ta notka ma wredny, ale zabawny nastrój. Wyjątek potwierdzający regułę tego bloga, ale nie wykluczam jakiejś powtórki w przyszłości, jeżeli zdarzy się odpowiednia okazja 🙂

Advertisements

komentarzy 14 to “Wredniaszki i plotkarki”

  1. Chyba każdy lubi czasem kogoś poobjeżdżać, szczególnie jeśli robi się to z dyskretną osobą ;P

  2. Gorzej, jeżeli towarzysz zabawy okaże się być nie do końca dyskretny. Już mi się tak czasem zdarzało, że niby ktoś nic nie powie, a dziwnym trafem główni „zainteresowani” dowiadywali się, co i jak… 😛

  3. Swoją drogą, przypomniał mi się stary kawał:
    „Na 10 facetów 9 woli duże cycki, a ten 10 woli tamtych 9” 😉

  4. 😀 😀 😀
    Ale myślę, że mimo, iż mam uzasadnione podejrzenie, jakoby panienka ZSz mogła w spodniach kryć jakiegoś wróbelka, to Szpila raczej woli dziewczęta… Po prostu facet cierpi na poważny brak biustu… to znaczy gustu 😉
    Apropos Szpili – czy jeśli facet twierdzi, że jest w dupie i cytuje Sinead O’Connor, to jest to cecha świadcząca o opuszczeniu/porzuceniu/rozstaniu?

  5. Niestety nie mam pojęcia, kim lub czym jest Sinead O’Connor, a wiki tego nie wyjaśnia na tyle, żeby widzieć wyraźny związek 😉 Innymi słowy, chociaż widzę że to wokalistka i jest tam co nieco o jej poglądach, to nie znając cytatu mogę co najwyżej domniemywać, że ktoś go molestuje lub jego babcia walczy pod krzyżem 😉
    A ponieważ moje żarty śmieszą tylko mnie, to powiem wprost – niestety bez cytatu Ci nie pomogę ;P

  6. Ojej. A myślałam, że tą panią każdy zna, chociażby przez tą piosenkę. Nazywa się ona „Nothing compares 2 U” 😉

    Wesoło się zrobiło tutaj jak nigdy. Jeszcze parę takich radosnych notek i zmienię tytuł bloga albo chociaż motto 😛

  7. Ech kobiety, kobiety ;p A mam koleżankę która twierdzi, że to faceci zawsze więcej plotkują… chociaż może ma rację, a to dlatego, że z przykrością stwierdzam, że większość prób „pojechania” innym facetom przez facetów kończy się na stwierdzeniu, że ten drugi to cj, a kobiety mają dar do wymyślniejszych określeń na wady innych 😉 A co do samego plotkowania, to jak powiedział klasyk, kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień – robi to każdy i tak jak napisałaś jest to sposób na rozładownie emocji bez używania przemocy fizycznej, czyli ogólnie nie wychodzi tak źle 🙂 Tylko trzeba wiedzieć kiedy i z kim, żeby się to źle nie skończyło dla znajomości i własnej reputacji 😉

    @archlich – nie wiem czemu sądzisz, że Twoje żarty nikogo nie śmieszą – porównanie kontekstu z cytatem z Sinead O”Connor (czy jak to się tam pisze ;D) z babcią walczącą pod krzyżem – jak dla mnie mocne 9/10 ;D

  8. Faceci za to mają szczególny talent do ubarwiania faktów, tak dla równowagi. Wiecie. „Taaaaaki szczupak!” 😉
    A ja chyba nie złapałam. No cóż, to nie ta godzina… 😉

    Swoją drogą Gumior, ja myślałam, że wyparowałeś, bo próba odwiedzenia cię na blogu skończyła się komunikatem, że został skasowany.

  9. Niestety, jeśli nie chodzi o mocne rockowe klasyki, to ‚każdy to zna’ mnie nie dotyczy ;P
    @Gumior – dzięki, jesteś w wyjątkowo nielicznej grupie osób, która na trzeźwo śmieje się z moich żartów 😉

  10. @Emerencjanna – nie wyparowałem, ostatnio różne zajęcia kolidowały z korzystaniem z neta, że tak to ujmę 😉 A bloga to skasowałem, w zasadzie też z braku czasu, choć zobaczę, może założę coś innego związanego z moim hobby/zawodem (na razie się nie zdradzam co to) 😉 Btw, widzę, że mi gdzieś gwiazdki między „c” a „j” w pierwszym komentarzu ucięło 🙂
    @archlich – ja tam takie poczucie humoru lubie – bo świat byłby nudny gdyby nie odrobina złośliwości i sarkazmu 😉

  11. Gdyby nikt nie wynazlał sarkazmu, miałbym jeden powód do życia mniej. Niemniej każdy jest na tyle ważny, by warto życ tylko dla niego 😉
    A, i wybaczcie towarzysze literówki. Ostatnio trzeźwy byłem mniej więcej 28 lipca, przed Woodstockiem i pozsotawieniem domu w moje władanie.

  12. Chlip… wakacje… wolne… wyjazdy… a ja siedze u brata w mieszkaniu i remont „się robi”, a za oknem 30 stopni… chlip… 😉

  13. Nie bój się. Niedługo wszyscy będziemy płakać jak jeden mąż… Jeszcze tylko jakieś trzy tygodnie 😉

  14. Dzięki za pocieszenie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: