Stabilizacja…?

Moja znajoma niedawno wyszła za mąż. Młoda dziewczyna, tylko dwa lata starsza ode mnie. I oglądając zdjęcia z jej ślubu uświadomiłam sobie, jak bardzo niepoukładane jest moje życie. To tak zwane „zawodowe” i to osobiste… Nad tym pierwszym nie będę się rozwodzić, bo i po co. Tym bardziej, że staram się nie ujawniać zbyt wielu niepotrzebnych szczegółów na swój temat. Ale zaręczam wam, że w kombinacji z moim pokręconym życiem uczuciowo-emocjonalnym to daje niezły burdel. A przynajmniej ja tak to widzę. Może to kwestia mniej lub bardziej świadomej presji otoczenia – starsze (niewiele) kuzynki mające chłopaków, koleżanki z lat szkolnych mające chłopaków (albo i czasami mężów), koleżanki z otoczenia mające chłopaków i przyjaciółki mające chłopaków! Uh. Chociaż to ostatnie dotyczy tylko Aśki (notabene wplątanej w związek z żonatym i dzieciatym facetem, ale o tym może innym razem) i poniekąd Zulki, która wprawdzie obecnie partnera nie ma, ale przecież jeszcze do niedawna związana była z niejakim Robalem. I z tego, co zrozumiałam, to nie był związek platoniczny. No właśnie. Czuję się nieco jak dziecko albo młodsza nastolatka. Zero doświadczenia (niekoniecznie w znaczeniu seksu), zero partnerów, zero kogoś do kochania. Tabula rasa, zdawałoby się. Tylko, że nie do końca. Może to i czysta karta, ale porysowana. Dorzućmy do tego jeszcze zero planów na przyszłość i macie oto obraz nędzy i rozpaczy – idealną kandydatkę na starą pannę, której w życiu nie wyszło. Zastanawia mnie, dlaczego tak jest. Czy jestem zbyt wybredna, zbyt „monogamiczna” czy… zbyt pechowa? Może ze mną coś jest nie tak? Chociaż nie wiem, co konkretnie. Nie jestem przecież ani jakimś obleśnym nerdem ani psychopatką dorabiającą w weekendy w rzeźni. Nie biję w twarz na dzień dobry ani nie reaguję na najmniejszą złośliwość podcinaniem sobie żył. Da się ze mną żyć, może nawet szczęśliwie. Tylko czemu nikt nie chce?

Jeżeli słynna teoria o dwóch połówkach pomarańczy jest prawdziwa i jeżeli gość zwany Bogiem istnieje, to chyba złośliwie turla moją drugą połówkę w niewłaściwym kierunku.

A to wszystko przez te jej zdjęcia… Co nie zmienia faktu, że życzę jej wszystkiego dobrego na nowej drodze życia. Bo to fajna dziewczyna.

 

 

Guns’N Roses – Don’t cry.

Reklamy

Komentarze 2 to “Stabilizacja…?”

  1. Nadal masz czas.
    A swoją drogą, to z ballad Gunsów wolę November Rain 😉

  2. Gumior Says:

    Nie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z archlichem… w sumie w obydwu zdaniach 😉 Uleganie presji, czy to czasu, czy to otoczenia najczęściej nie jest dobrym pomysłem i przynosi więcej szkód niż pożytku, więc naprawdę nie ma co się spieszyć i „spinać” 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: