Archiwum dla Marzec, 2010

Coś optymistycznego

Posted in Książę, Promyczki pozytywu on Marzec 15, 2010 by emerencjanna
Czasami potrafię doprowadzić do czegoś, z czego będę zadowolona.

Czasami potrafię zrobić nie krok, a skok do przodu i to jeszcze w radosnych okolicznościach.

Czasami potrafię przyciągnąć do siebie ciekawych i fajnych ludzi, a nie tylko bezmózgich kretynów.

Czasami potrafię się ogarnąć.

Czasami potrafię powiedzieć coś sensownego, a nawet zabawnego.

Czasami potrafię nie zrobić z siebie idiotki.

Czasami potrafię zejść na ziemię i pogadać z nim normalnie. Jak ze znajomym, luźno, a nie ważąc każde słowo, jednocześnie mimowolnie układając w głowie obrazki na temat naszej wspólnej przyszłości.

 

Czasami potrafię po prostu się nie bać. I gdyby to była gra, to mogłabym to określić tak: za cierpliwe wykonanie paromiesięcznej misji otrzymałam bonusa w postaci luźnej, ale konkretnej zarazem propozycji ewentualnego spotkania. A na dodatek śmiem twierdzić, że wbrew moim przypuszczeniom pani Koleżanka nie jest kolejną siksą u jego boku, co biorę za dobrą kartę 🙂

Podobno po pierwszych dwóch latach zakochania hormony przestają świrować i człowiek zaczyna patrzeć na wszystko trzeźwiej. Chyba właśnie tego było mi potrzeba, żeby naprawdę zacząć działać, a nie dreptać nieporadnie w miejscu z główką pełną półrealnych marzeń.

 

A poza tym to była bardzo fajna impreza.

Przez wzgląd na księżniczkę

Posted in Inni panowie on Marzec 8, 2010 by emerencjanna

Jakimkolwiek byś nie był skurwysynem i dwulicową szmatą, coś do ciebie czułam. I czuję nadal, nie oszukujmy się. Cierpiałam, gdy wchodziłeś na nową drogę życia. Kiedy wyszły na jaw twoje ciemnie sprawki. Ale nie mogę decydować o twoim życiu ani o twoich wyborach. Po prostu nie mam prawa. Nikt mi takiego nie dał i nie może dać. Tak więc nie pozostaje mi nic innego, jak przyjąć do wiadomości kolejną nowinę. Dla ciebie pewnie wesołą, dla niej tym bardziej. Najlepiej by było, żebym to zrobiła z godnością. Ale nie gwarantuję tego. Po prostu to może okazać się rzeczą ponad moje siły, kiedy staniemy twarzą w twarz. W końcu jestem tylko kobietą. Delikatną i wrażliwą, jakkolwiek bym nie pozowała na „babę ze stali”. Takie rzeczy zawsze bolą. Ciebie też by pewnie zabolało, ale przecież ty o niczym nie wiesz… Nawet się nie domyślasz. Cóż, sama postarałam się, żebyś się nawet nie domyślił.

Ale mimo to…

Boże. Dlaczego przydarzyło się to, co męczyło mnie dotychczas tylko w rzadkich, czarnych myślach? Dlaczego przydarzyło się tak szybko?

Dlaczego przydarzyło się w ogóle?…