Niziny

Zaczął się nowy rok 2010. I tak sobie myślę, że jeżeli ma wyglądać cały jak jego pierwsze dni, to ja chyba idę zapaść w całoroczny sen.

Sylwestra spędziłam samotnie. W tym samym czasie Mimi bawiła się ze swoimi „najlepszymi przyjaciółeczkami”, to jest Diabliczką i Ewką Krzywy Dziób. Zaś Pati zgodnie ze swoją nową dewizą „zamienię cię na lepszy model” sprosiła Dzidkę, ale to akurat mało mnie obeszło. Stwierdziłam, że jeżeli rok w rok będzie sobie w takim stylu „wymieniała” przyjaciół, to nigdy nie będzie szczęśliwa. I bardzo, ale to bardzo mnie to cieszy. Ale Mimi… Mam wrażenie, że coraz bardziej zżywa się z tymi śliniącymi się kurewkami. Jeszcze rok temu to ja znajdowałam się pośród tych najważniejszych dla niej osób. Teraz też, ale dopiero za tą bandą dziwek.

A zaraz po dojściu do siebie po Nowym Roku poszłam do miejsca, w którym najczęściej spotykam Księcia. Nie było go. Za to pojawiła się Siksa. Ta pierwsza, ta z którą był, gdy się w nim zakochałam. I dokładnie ta, przez którą długo miałam obniżone poczucie własnej wartości (do momentu, kiedy się rozeszli – ha! ha! ha!). Momentalnie zapragnęłam znaleźć w torebce jakąś broń palną i strzelić ją prosto w jej nafaszerowany książkową wiedzą łeb. Swoją drogą przybyła akurat teraz, kiedy to w grudniu minęły dwa lata, od kiedy walczę o Księcia… Ma tupet, babsztyl.

 

Zaczynam dochodzić do bolesnego wniosku, że nie ma tam dla mnie miejsca. Ani przy Mimi ani przy Księciu ani przy nikim.

Advertisements

komentarze 2 to “Niziny”

  1. Mylisz się. Jesteś potrzebna i masz swoje miejsce, tylko oni na Ciebie nie zasługują! Być może tego nie zauważyłaś do tej pory lub los nie dał Ci jeszcze szansy poznać tej osoby ale „nie znasz dnia ani godziny” kiedy poznasz tego jednego jedynego lub tą najbliższą sercu przyjaciółkę 🙂 Głowa do góry – im dłużej się czeka na skosztowanie kostki czekolady, tym będzie ona smaczniejsza.. czy jakoś tak 😉

  2. Gratuluje wytrwałości naprawde i trzymam kciuki, żeby Ci sie w końcu udało bo dla mnie w podobnym przypadku zakończyło się to już ostateczną porażką… Ale w ciągu ostatnich pięciu dni nauczyłem sie, że suma szczęścia zawsze wyjdzie na zero. Po prostu okazało się, że choć kobieta za którą szaleję prawdopodobnie na zawsze pozostanie tylko przyjaciółką, a może z czasem i znajomą, to ludzie których miałem za niezłych kumpli są tak naprawdę najwspanialszymi przyjaciółmi na świecie. Więc nie martw się – jak to śpiewał Kazik w jednej ze swoich piosenek „los się musi odmienić” 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: