Telegram #8

Smutne wnioski do mnie przywędrowały wraz z listopadem. Na przykład że wymagam miłości od świata, którego ja sama wcale nie kocham. I jak tu się dziwić brakowi wzajemności? Chociaż z drugiej strony ciężko obdarzyć uczuciem coś, do czego się nie ma przekonania. I weź tu się zdecyduj, człowieku, po jakiej opcji się opowiedzieć.

A tak z innych rzeczy, to szykuje mi się w grudniu kolejny wypad z Bułą i Magdą. Bardzo się cieszę, aczkolwiek tą radość mąci pewien drobny fakt. Wiem, że będzie tam też Sindbad. Ten głupi Sindbad, który mnie olał, którego z tego powodu już jakiś czas temu skreśliłam i bez którego żyje mi się całkiem nieźle. A tu wszystko wskazuje na to, iż dojdzie do rozdrapania starej rany. Ja o nim właściwie zapomniałam, nie chcę też, by on mnie pamiętał. A jeśli pamięta? Jeśli skojarzy? Co zrobić, jeśli tak się stanie? Mimi wprawdzie obiecała wsparcie na odległość, ale nie wiem, czy to wystarczy…

I ostatnio śnił mi się Kociooki. Chyba naprawdę mi odbija.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: