Niewiara

Wiecie co? To nie ma sensu. My z Archie’m chyba nigdy nie przejdziemy dalej niż do bycia tylko kolegami. Przypomina mi się to, co miałam z Czarnulkiem. Że wygląda to z mojej strony jak tłuczenie się o szybę. Po którymś pieprznięciu ma się już dosyć. Bo ileż można? Chociaż z drugiej strony Czarnulek był skurwysynem. Archie nie jest. …Nie. To nie jest argument. Wtedy też mi się zdawało, że Czarniuchny jest w porządku. Kurczę. Ja już po prostu nie wiem, co robić. Zaczynam się bać, że będzie tak, jak z Mareczkiem wieki temu. Mieszkał daleko, widywaliśmy się stosunkowo rzadko i tak, powoli ale skutecznie to wszystko wygasło. Jeżeli w ogóle kiedykolwiek zapłonęło… Gdy mało jest okazji, to chyba wtedy ciężko nawet zacząć… Nie, ja tak nie chcę!

 

Już nawet nie jestem zła. Jestem po prostu zrezygnowana. Tym bardziej, że… Wygląda na to, że Pati dokonała wyboru, z kim woli się przyjaźnić. Naturalnie, z Dusią i innymi lizusami. Co więcej, okazuje się, że i tu wpierdoliła się pewna niedorozwinięta suka zwana Diabliczką. Jakby nie wystarczało tej małej dziwce krążenie wokół Mimi. Nie, musi się wjebać między mnie, a każdą osobę, na której mi zależy, jak nie osobiście, to sieciowo. Jakby nie wystarczała jej gromadka podobnie zasmarkanych i ograniczonych przyjaciółeczek. Z tym, że taka Mimi nie da się okręcić wokół brudnego palucha. A Pati… sami wiecie. Można ją „urobić” nawet tylko przez Internet. Trafiła w krąg wazeliniarek, które nigdy niczego nie kwestionują, zawsze wszystko chwalą. I ją zepsuły, kurewki. Bo Dzidka wcale jakiś czas temu nie żaliła mi się, że jej przyjaźń z Pati, znacznie bardziej zacieśniona niż moja, też się jakoś sypie powoli i wcale nie próbowała się poradzić, co robić. Rozumiecie? Dzidka, ta sama, która zawsze daje radę, która w bardzo młodym wieku zamieszkała niemal całkiem sama w wielkim mieście, która zawsze potrafiła wszystko zorganizować, nie wiedziała, co robić. Ale cóż. Wygląda na to, że po prostu Pati nie nadaje się na przyjaciółkę. Szkoda tylko, że tak późno się kapnęłyśmy. Oszczędziłoby to nam przykrości. Wielu przykrości. Aż mam ochotę przestać udawać, że chcę być bardzo w porządku i życzyć pannie Patce tego samego. Żeby się ci wszyscy, którzy aktualnie włażą jej w dupę, też kiedyś mimo swojej głupoty doszli do podobnego wniosku, co ja.

Zobaczysz. Też cię wymienię na lepszy model.

 

 

 

„Nie wierzę w nic, co wiem. Niewiara ta niewiele zmienia…”

Advertisements

komentarzy 8 to “Niewiara”

  1. …lubię tu czasami zajrzeć.

    Czuję się wtedy taki… stary 😉

  2. Chciałeś coś przez to zasugerować? 😉

  3. Wiem, że to pewnie wredne, ale patrzę na te Twoje rozterki damsko-męsko-damsko-przyjacielskie i… jakoś łatwiej akceptować mi fakt, że okrzepłem i moje życie społeczne turla się już innymi, mniej wyboistymi ścieżkami. Starcy tak już mają 🙂

    Wybacz tak instrumentalne potraktowanie swoich problemów, ale czy nie jest tak, że zawsze postrzegamy cudze blogi (i problemy) przez pryzmat swoich doświadczeń?

  4. Jeśli tak wygląda „starość” to chyba Ty powienieneś się cieszyć, a ja z utęsknieniem na nią czekać 😉

  5. Że w sensie fajnie jest nie martwić siecią znajomości?

    Że wspomnę klasyka: Emerencjanno, nie idź tą drogą! Starość to kredyty hipoteczne i nudne obiady z rodziną!

  6. No tak. Za kredytami i obiadami jakoś mi nie tęskno. Chyba, że nie martwienie się i dwa powyższe się łączą ze sobą i nie występują oddzielnie. Znaczy się, że nie ma dwóch rodzajów tej „starości”. To wtedy… chyba jednak zostanę przy swojej sytuacji 😉
    (Wiem, że klecę głupoty, ale ostatnio chyba jesienne chłody mi szkodzą.)

  7. Bierz życie takim jakim jest i będziesz szczęśliwa! 🙂 Olej Księcia i tych innych kolesi, którzy nie zwracają na Ciebie uwagi i zacznij szukać gdzie indziej, przecież świat na nich się nie kończy. Nie wiem czy wiesz, ale zawsze przyjemniejsze jest gonienie króliczka niż jego złapanie – wtedy ten Książę nie okaże się już taki zajebisty, podobnie Archi i Szpila.. Może nie warto sobie na nich marnować nerwów, bo może to tylko Twoje zauroczenie.

    Recepta? Rozpuść swoje sieci wdzięku gdzie indziej, nie w gronie przyjaciół, tylko gdzieś dalej. Np. idź do klubu, do teatru, do kina, na kurs tańca i na pewno poznasz kogoś, z kim będziesz od początku odbierać na tych samych falach i przestaniesz żyć „niedopieszczona” i niedoceniona 🙂

    Ja osobiście sobie dałem spokój i żyję tym co mi dzień przyniesie. Robię swoje i przyjmuję to co mi los zsyła. Z dziewczyną do której czułem coś więcej niż przyjaźń, wciąż niemal codziennie rozmawiamy na gg bo jest w innym mieście. Za niedługo się bronię (mag.) i potem poszukam pracy i wreszcie pogram w wymarzone tytuły na konsoli i będę szczęśliwy 🙂

    pozdr.
    pit

  8. Łatwiej powiedzieć, trudniej wykonać… Póki co muszę Księcia przydybać i solidnie opieprzyć za niesłowność. Bo takich rzeczy nie odpuszczam nikomu, nie tylko facetom 😉
    A co do zapuszczania sieci… nie piszę o tym tutaj, ale ja dosyć często to robię 😉 Z tym, że żadnych „poważnych” efektów to nie niesie, oprócz satysfakcji. Może o to chodzi?

    „(…) wtedy ten Książę nie okaże się już taki zajebisty, podobnie Archi i Szpila.”
    Ja sobie wypraszam, ja „gonieniem” za Szpilą się brzydzę! 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: