Nie, nie, nie.

Zula dojechała cało. To w sporej mierze wyleczyło mnie z wczorajszego moralniaka i przypomniało, że owszem, to było trudne, męczące i niefajne, ale skończyło się wszystko dobrze, miałyśmy więcej szczęścia niż rozumu i najwyższy czas, by wrócić do swoich spraw. A tutaj jest trochę niewesoło.

Ogarnęło mnie wszystko, czego nie cierpię, a co wychodzi ode mnie. Wypływa paskudną, lepką falą w mojego wnętrza. Niepewność, co robić dalej, ogromna potrzeba uniknięcia bezczynności i bezradność spowodowana tym, że nie mam pojęcia, co konkretnie należy zrobić, żeby ten stan rzeczy zmienić. Pojawia się spora szansa na to, żeby zmieniło się na lepsze, a ja nie wiem, jak ją wykorzystać.

To trzeba być mną, żeby ciągle wchodzić do tej samej rzeki.

Reklamy

Komentarze 2 to “Nie, nie, nie.”

  1. „To trzeba być mną, żeby ciągle wchodzić do tej samej rzeki.”

    niekoniecznie.

  2. Zgodzę się z powyższym komentarzem 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: