Decyzje

Dziwny dzień. Dziwny.

 

Mam moralnego kaca. A wszystko przez plan Zulki. Chyba jeszcze jej tutaj nie przedstawiłam. Zula jest jedną z moich koleżanek. Tych szczególnie dobrych, nawet ostatnio pokusiłabym się o stwierdzenie, że to prawie przyjaciółka. Dużo nas łączy, sporo o sobie wiemy i póki co mnie ani razu nie wystawiła. Tak czy siak Zulka poprosiła mnie o pomoc we wcieleniu w życie swojego planu. Zdecydowała się jechać na parę dni do swojego chłopaka, Robala, na drugi koniec Polski. Bez informowania rodziców. Wprawdzie jest pełnoletnia, ale ma szczególnie nadopiekuńczych „starych”. Pewnie także dlatego, że jest w pewnym stopniu niepełnosprawna ruchowo. Chociaż jak tak się zastanawiam, to nie o to chodzi – mnie, zdrowej dziewczyny, rodzice nawet po ukończeniu magicznej „osiemnastki” nie chceli puszczać na takie wyprawy. Po prostu jazda taki kawał drogi w pojedynkę to szaleństwo. Dobrze, że zdecydowała się na autobus i że zdawała sobie sprawę, że pociąg już w zupełności jest niezbyt bezpiecznym środkiem transportu. Chciałam jej to wybić z głowy. Naprawdę chciałam. Ale sama wiem, jak ciężko jest przemówić do rozsądku zakochanej dziewczynie. Już od dawna to planowała. Wcześniej umawiała się ze mną, telefonicznie z Robalem i jego znajomymi, żeby miał ją kto odebrać z dworca. Po cichu liczyłam, żeby jednak ten plan się nie udał. I faktycznie, na początku wakacji nie wyszło. Coś tam, że Robal nie dał rady. Ale jak widać Zula jest uparta.

Nikomu nie życzę takiego wyboru. Co najwyżej najgorszym moim wrogom. Z jednej strony Zulka obdarzyła mnie zaufaniem, jako jedną z nielicznych wtajemniczyła w swój plan. Z drugiej ja wiedziałam, że to głupie, niebezpieczne itp. i że może jednak lepiej by było dać znać jej rodzicom, co i jak. Wybrałam chyba mniejsze zło. Zawsze chciałam być dobrą koleżanką dla dobrych koleżanek. Trochę jak masło maślane, ale tak to wygląda. Jeśli ktoś jest wobec mnie w porządku, ja nie mogę chyba dla niego okazać się kablem? Chociaż z drugiej strony teraz siedzę jak na szpilkach albo kolokwialniej rzec ujmując sram w gacie, czekając na obiecane telefony lub sms-y od Zuli. A parę godzin wcześniej w milczeniu wpatrywałam się na ekranik wyciszonej komórki, na którym wyświetlał się napis „Mama Zulki dzwoni”.

Byleby tylko Zulka dojechała i wróciła cała. A jej rodziców chyba na razie lepiej będzie omijać. Chociaż Zula mówiła, że oni nie z tych, którzy zwalają takie rzeczy na innych, a zdają sobie sprawę, że to ona ma walnięte pomysły i bywa, że wykorzystuje innych do ich realizacji. I obiecała, że mnie wytłumaczy. Tak czy siak jest mi… dziwnie.

 

Oprócz tego doszła do mnie plotka, według której mój Księciunio jest babiarzem i „zmienia dziewczyny co chwila”. Plotka to plotka, ale w połączeniu z wyczynem Zuli dobiła mnie.

 

 

Idę po piwko.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: