Histeryjka

Najpierw miałam jeden wyjazd, niewiele później drugi, znacznie dłuższy. Po takim urlopie poczułam się jakby lepiej. W takim sensie, że mam więcej sił do stawiania czoła, rozpychania się łokciami czy jak tam to się nazywa. Bo pewne rzeczy zaczęły się właściwie układać. Na prawie dwa tygodnie odcięłam się od Internetu i świetnie, bo rozbrat z tym przydatnym, ale piekielnym wynalazkiem czasem dobrze robi. Chociaż wróciłam do domu, sprawdziłam skrzynkę mailową i się rozczarowałam. Nie było tego, na co czekałam i czekam – wiadomości od Księcia. A tak się wyrywał, że napisze. Tak się wyrywał, że się odezwie. I co? Jajeczko na miękko. Boję się, że zapomniał, a ja mu nie przypomnę, bo przynajmniej przez najbliższy miesiąc nie mamy żadnych szans, żeby się spotkać. I że skończy się tak, jak to było z nieszczęsnym Sindbadem wieki temu. Chociaż szczerze mówiąc, to Sindbadowi nie zależało – a Księciu najprawdopodobniej tak.

Z innych nowości lub nowocześnie mówiąc niusów – w najbliższym czasie czeka mnie kolejne tego lata spotkanie z Czarnulkiem. Najgorsze, bo niestety wiem o nim od jakiegoś czasu zbyt dużo, a za żadne skarby świata nie mogę dać tego po sobie poznać. Tak, to okropne i chore – masz ochotę wyrwać człowiekowi pewien narząd rozrodczy, a musisz zgrywać, że go kochasz i na swój sposób lukrować każde słowo. U licha, jak ja sobie poradzę?

Aha. I coś jeszcze, o czym nie wspominałam dotychczas. Szpila u mnie poległ. Poległ na całej linii, jak świat długi i szeroki. Jak go dotychczas chociaż trochę szanowałam, tak teraz przestałam. Niemal momentalnie. Skoro najwyraźniej on mnie nie, to po co w sumie… Wyszło szydło z worka, okazało się, jakie Szpila ma ciekawe pomysły i jak bardzo słucha tego, co się do niego mówi. Powiem prościej, bo tak to nie jest do końca jasne: Szpila robi źle. Marnuje swoje talenty i energię na rzeczy, która nie przynoszą mu żadnej chluby. Coraz więcej osób wokół niego mu to mówi. On upiera się, że sprawia mu to przyjemność, chociaż jeszcze jakiś rok temu by tak pewnie nie powiedział. I (co chyba najśmieszniejsze lub najżałośniejsze) gani innych za rzekomo złe postępowanie, samemu robiąc niemal to samo. Już zupełnie pominę to, że nie mając żadnych lepszych argumentów czepia się (czepia się, on, człowiek, który nigdy wobec nas tego nie robił!) naszego rzekomego pesymizmu i skłonności do narzekania. Nie przedstawiana jeszcze nigdy na łamach tego bloga moja koleżanka Czarna dosadnie określiła taką postawę byciem idiotą, Aldous wspomniała o powolnym sięganiu dna, Dzidka zdecydowanie nie pochwaliła… Nawet Bułeczka (kolejna nie przedstawiona jeszcze koleżanka), która zawsze była bardzo za Szpilą, stwierdziła, że to, co on wyprawia, to jest głupota. Ba. Nawet posunęła się do stwierdzenia, że Pan Szpila jest metaforyczną, ale dziwką. „Bo daje dupy na prawo i lewo”. Bolesne określenie, tym boleśniejsze, że prawdziwe. Zupełnie nie rozumiemy, co się z nim dzieje. Zmienił się chłopak, zmienił zdecydowanie na gorsze. Biorąc pod uwagę, że jednak trochę mu zawdzięczam, coś mnie tam kłuje w środku, gdy sobie pomyślę, że z dnia na dzień tracimy kumpla. I w zasadzie nie wiadomo, dlaczego. Bo wcześniej nigdy nie był taki. Albo dobrze się krył albo stało się coś, o czym póki co nie wiemy…

 

Głupie to. Głupie, bo nie rozumiem.

Advertisements

komentarze 2 to “Histeryjka”

  1. U każdego się tak sra wszystko ostatnio? U mnie, u Ciebie, u znajomych…

  2. … u moich znajomych… No widocznie tak. Śmiem wysuwać teorię, że latem bywa gorąco i niektórym wygotowują się mózgi. Bez sensu, ale zawsze to jakieś wyjaśnienie. Z naciskiem na słowo „jakieś”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: