The Wall

Nie dalej jak dwa dni temu w jednym z komentarzy kolega Shinigami napisał: „Ty to zrób wreszcie coś w sprawie tego Księcia, bo Ci go ukradną!”. I chyba wykrakał. Wcale nie w kwestii tego, że zadziałam. Aż poczułam, jak krew mi napływa do głowy, gdy mi powiedział. Tak. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Książę ze względów zawodowych będzie musiał po wakacjach zmienić miejsce zamieszkania. W praktyce oznacza to tyle, że wyprowadzi się z miasta. Czy daleko, czy blisko, tego nie wiem.

Taka myśl funkcjonowała mi gdzieś tam, obok. Była abstrakcyjna. Aż do dzisiaj. Mimi stawiając mnie do pionu stwierdziła, że nic nie jest pewne i tego mam się trzymać. Spróbuję. Bo faktycznie, chyba tylko to może mnie?… nas?… uratować.

Powiem brzydko – kurwa mać. Akurat kiedy wreszcie, po półtorej roku, powoli wszystko zaczęło się jakoś układać, niebo spadło mi na głowę. Aż boję się pomyśleć, co tu się jeszcze może spieprzyć. Tym bardziej, że to kolejne przykre zawirowanie losu w bardzo krótkim czasie. Może to emocje, może wypity w przypływie bezsilności alkohol, ale mam przekonanie, że gotowa byłabym podpisać pakt z diabłem, strzelić kogoś w łeb, sprzedać nerkę, byleby tylko Książę został tutaj. „Jeśli myślicie, że nie możecie żyć bez tej osoby, to już nie żyjecie” – jak napisał ktoś kiedyś. Tak więc bardzo możliwe jest, iż nie żyję.

 

 

Chce mi się płakać, ale jakoś nie mogę.

Kurwa, pomocy.

Advertisements

komentarzy 5 to “The Wall”

  1. Black Ops Says:

    Pomocy?

  2. 90% tego, czym człowiek się martwi, nigdy się nie wydarza. Pomyśl o tym, skoro nic nie jest pewne. Prawdopodobieństwo że wyjedzie to jedno, a życie to drugie.

  3. @Black Ops – oj, nie łap mnie za słówka.
    @archlich – no ja myślę. Z tym, że im dłużej się nie odzywa, tym częściej domysły biorą górę nad rozsądkiem.

  4. Black Ops Says:

    Em, ależ to nie jest kwestia do pomocy, bo wszystko co mogą zrobić inni to kopnąć Cię w tyłek, żeby wokół Księcia się kręcić… i tyle. Zagęścić ruchy. Albo nie marudzić, że ktoś kradnie. Znalezione nie kradzione… i takie tam.

    Wiem, wiem, że to Twój blog, twoja Jaskinia Marudzenia. Ale zawsze popełniam ten błąd i na retoryczne odezwy odpowiadam 😉

  5. Tak, wiem. Ale czasem jak mnie bezsilność chwyci, to w sumie co robić? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: