Siostra miłosierdzia

Czy to normalne, że w momencie, gdy samemu odczuwa się ból, myśli się o tym, jak by się próbowało załagodzić identyczny ból u tej jednej konkretnej drugiej osoby?

Tak tylko pytam. Ostatnio dopadła mnie podstępna marcowa grypa (a raczej grypka, bo malutka i na szczęście już opanowana). I właśnie wygrzewając obolałe kończyny pod kocem oraz oczyszczając spuchnięty nos z kataru zastanawiałam się, jaką miłą, kochaną i czułą byłabym dla Księcia czy Archie’go, gdyby to któryś z nich leżał w łóżku z gorączką. Ewentualnie odwrotnie, jacy oni powinni być mili, kochani i czuli wobec chorutkiej Emerencjanki (włączając przynoszenie herbaty i całowanie w czoło). Ot, taka odrobinka naturalnego egoizmu. Apetyt na trochę czułości, a z drugiej strony wielki tej czułości balast, który mam ochotę oddać w dobre ręce. To głupie, ale rozczulają mnie na całym, (czasem) pięknym świecie trzy rzeczy: dzieci, zwierzątka i bezbronni faceci. Ze szczególnym naciskiem na tych ostatnich, patrząc na „rozczulenie” w kontekście okołouczuciowym. A może nawet trochę erotycznym? Unieszkodliwiony, cierpiący, bezradny facecik jest w stanie rozpuścić mnie – „babę ze stali” – w ciągu kilku sekund na mięciutką, przytulaśną papkę, gotową uchylić mu nieba oraz zagłaskać i zacałować na śmierć. Jak to mawia Mimi, „taki fetysz”. Ciekawe tylko, czy w faktycznej sytuacji, w której miałabym doglądać dajmy na to zagrypionego Księciunia, dalej wiedziałabym tak dokładnie, co mam robić.

Taka ze mnie siostryczka miłosierdzia od siedmiu boleści. Ma może ktoś coś podobnego jak ja? Miło by było wiedzieć, że nie jestem w takim podejściu osamotniona.

Advertisements

komentarzy 7 to “Siostra miłosierdzia”

  1. Ja zawsze jak widzę kogoś przeziębionego, czy po prostu bezsilnego w jakiejś sytuacji z jakiegoś powodu, to staram się mu pomóc.. niestety, często staję się też „wykorzystywanym” przez innych, którzy grają na tej mojej słabości do sprawiania ludziom przyjemności.

  2. A potem się niektórzy dziwią, skąd w ludziach znieczulica, nie?…

  3. Cóż, pomagać to i ja komuś często pomagam, jednak kiedy sam potrzebuję pomocy…
    No cóż, w każdym razie, nie myślę wtedy o tym, w jaki sposób pomógłbym osobie w mojej sytuacji 😉

  4. Wiesz, Archlich, też bierz pod uwagę, że to nie chodzi o pomaganie jako takie, tylko o okazywanie w ten sposób pewnych rzeczy bardzo konkretnym osobom 😉

  5. Cóż, powiedzmy sobie szczerze, że wyrażanie w ten sposób pewnych rzeczy nie jest czymś, co często robię ;>

  6. warto zacząć..

  7. @piterekd – nic na siłę, nic na siłę… Nie ma nic gorszego, niż robienie czegoś na siłę 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: