Neverland

Razem z efektami przesilenia wiosennego odczuwam zalążek jakiegoś kryzysu osobowościowego chyba. A wszystko przez jakąś dobranockę, oglądaną przeze mnie w dzieciństwie, którą znalazłam jakiś czas temu w Internecie. Siekło mnie jak drink z Żubrówką na całonocnej imprezie. Widać mocno, bo od tamtego czasu (to było parę dni temu) zastanawiam się, jak to fajnie było kiedyś. Odgrzebałam stare zdjęcia. Przypominam sobie, co robiłam jako mała dziewczynka. Jakimi zabawkami się bawiłam, w co lubiłam grać z kolegami, jakie kreskówki z telewizji najchętniej oglądałam, jakie bajki najczęściej opowiadała mi mama. Ogółem rozlepiłam się jak źle sklejony wazonik. Odczuwam cholernie ogromną chęć powrotu do lat dzieciństwa. Bo mimo wszystko wtedy wszystko było prostsze i dlatego było piękne. Pomimo tego, że nie piło się piwa ani wódki, jakoś człowiek potrafił dobrze się bawić. Świat był bardziej czarno-biały niż z odcieniami szarości i nie trzeba było się zastanawiać, skąd się biorą na świecie wojny i choroby albo dlaczego można kogoś nie lubić ze względu na upodobania czy wygląd. Radość przynosiły nawet pierdoły. Spotykało się różnych ludzi pośród rówieśników, różne się miało z nimi relacje, ale nigdy nie doświadczało się ze strony swoich małych kolegów perfidii czy podłości. Ze względu na swoją „maleńkość” miało się wielkie fory. Było się ukochaną córeczką tatusia i mamusi, ukochaną wnusią dziadków, ukochaną siostrzeniczką/brataniczką wujków i cioć. Ogółem każdy słodkiemu maleństwu był gotów nieba uchylić. A największym problemem był niedobry obiad w przedszkolu albo brak dobranocki, a nie Książę, Archie i reszta męskiego rodu (który swoją drogą w tym czasie też był o te lata młodszy i znacznie bardziej niż dziewczynami zainteresowani byli gonieniem za piłką).

W takich momentach z twardej, zdecydowanej i gotowej rozpychać się łokciami baby robi się ze mnie fajna i czuła dziewczyna, która może nie każdego, ale wielu najchętniej by utuliła i ukochała jak pluszowy króliczek z którejś bajki nie dla dzieci. Kto wie, czy nie mogłabym taką pozostać na dłużej. Tylko świat musiałby się stać lepszy.

 

Czyli, że taka zawsze nie będę.

 

Advertisements

komentarzy 13 to “Neverland”

  1. Dzieciństwo było fajne, chociaż nie powiem, jeszcze jego część mi została. Mała, prawda, ale sam na siebie nie zarabiam, tak więc nie mam problemów typu ‚co by tu dzisiaj zjeść, mając 10zł do końca tygodnia?’.
    Inna sprawa, że wtedy nie miewałem także różnych humorów, które potrafią mnie zmienić z wiosennego poranku w burzę i grad 😉

  2. To dobrze masz w sumie. Bo ja „licznikowo” całe mam już za sobą 😉 I wprawdzie też nie jestem jeszcze stuprocentowo „skazana” na totalną samodzielność w życiu, ale jednak tak jakoś czuć, że to już po wszystkim i że teraz będzie wiecznie pod górkę.

  3. Kobieto istoto efemeryczna… Weź się w garść, przeczytałem cały Twój blog dziś i.. narzekasz, jesteś złośliwa, albo urwałabyś komuś głowę. Trochę radości, coraz bliżej wiosny, drinki na powietrzu, dobry house w tle. I Wy i My jestesmy tacy jacy jesteśmy – to cykl, trzeba po prostu się dobrać odpowiednio i odnaleźć co nie jest łatwe, nikomu nie należy się bardziej niż innym.
    Trzeba się starać i dawać szansę losu, przeklinanie i rzucanie uroków nic nie wskóra.
    Uszy do góry, są jeszcze gdzieś fajni faceci.

  4. Black Ops Says:

    Uth, …ale kiedy w info o blogu wyraźnie zaznaczone jest, że to wentyl bezpieczeństwa, właśnie pod narzekanie? 😉

    Dzieciństwo dzieciństwem, ja już słyszę oskarżenia o kryzys wieku średniego – to jest dopiero jazda 😀

  5. Później to zauważyłem 🙂 Jakkolwiek trochę pozytywnej energii by się tu przydało, co by rozświetliło te szare kolory 😉

  6. Oto był przykład komentarza, którym popisowo można mnie wpienić 😉

    Blog faktycznie założony był na narzekanie (nie lubię „adwokatów”, ale w tym wypadku podziękuję ładnie 🙂 ) i raczej pozytywów tu nie będzie (chociaż gdybyś się uparł, to na pewno być znalazł).
    A swoją drogą – nie lubię uszczęśliwiać się na siłę. Wiecznie zadowoleni są tylko idioci 😉

  7. W takim razie jestem idiotą ^^

  8. No cóż, myślę, że można z tym żyć równie dobrze jak z byciem idiotą, bo jest się wiecznie złym 😉

  9. Black Ops Says:

    …obiecuję już nigdy nie adwokatować. Słowo harcerza, którym byłem trzy tygodnie, kiedyś…

  10. Nie obiecuj, nie obiecuj. Bo gdybyś ewentualnie złamał obietnicę, to ci głupio będzie 😛

  11. mmmm, ja już widzę pozytywną energię na tym blogu 🙂

  12. Black Ops Says:

    Em, ależ czymże jest głupie poczucie wobec wieczności?

    Adwokaturę blogową właśnie dopiero co obserwowałem w praktyce, właściwie masz rację – najlepiej pozwolić każdemu mówić za samego siebie. Tak jest najzdrowiej.

    Swoją drogą, czy wyrzucanie negatywnej energii nie jest w istocie czynnością pozytywną?

  13. Wiesz, gdyby nie było czynnością pozytywną, to raczej nie zakładałabym bloga w takim celu 😉 Nie lubię się użalać nad sobą, szczególnie zadręczając ciągle swoimi problemami znajomych, więc sądzę, że lepiej to wrzucić w Sieć i niech pływa. A że tworzy to obraz mnie jako istoty wiecznie złej… Czy warto się przejmować opiniami innych, gdy w grę wchodzi własny dobry nastrój?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: