Oddalenie

Może mi się wydaje. Tradycyjnie. A może mam rację. Niemniej tradycyjnie.

 

Mój stary świat przepadł już dawno. W dużej mierze przez pewne osoby, które – nieświadoma niebezpieczeństwa – dopuściłam zbyt blisko siebie. Ale zostało z niego trochę rzeczy, których nie odrzucałam tylko dlatego, że są z „tamtego czasu”. Po prostu są dobre. Chociażby znajomość ze Szpilą, czyli jednym z bardziej pozytywnych ludzi, jakich znam. Dawno temu nawet byłam w nim troszkę zadurzona, ale przeszło. Myślę, że na szczęście. Bo przecież nie mogę wszystkich moich męskich znajomości sprowadzać do jednostronnego związku uczuciowego. A takie zwykłe „kumpelstwo” ze Szpilą dało mi wiele, przede wszystkim na polu wartości emocjonalnych. Zawsze zakręcony jak śrubka, dowcpiny, chętny do rozmów – z racji odległości najczęściej sieciowych i obdarzony przez Matkę Naturę sporą dozą różnych zdolności. Przyznam, że mimo wyzbycia się czysto erotycznego pożądania jego osoby myśl o przytuleniu go wywołuje u mnie pewne rozczulenie.I miło mi było zawsze, że mam wśród znajomych takiego gościa jak on.

Aż zaczęło się coś psuć. Przynajmniej w moich obserwacjach. Z perspektywy czasu sądzę, że mogło się to zacząć już rok temu, kiedy to popadłam w konflikt z paroma osobami, które także się z nim „znajomią”. Nie wytrzymałam, szczerze powiedziałam, co o nich myślę i tak się zaczęło. Prawdopodobnie postawiły sobie za punkt honoru zdeprecjonowanie mnie w oczach ludzi, z którymi łączyły mnie dosyć przyjazne stosunki, a które i one znają. W tym i z nim. Prym w tej niechlubnej działalności może wieść jedna, szczególnie histeryczna i przewrażliwiona na swym punkcie persona. Zawsze pozowała na nierozumianą przez „złych ludzi” męczenniczkę – i taki obraz stwarza przez ludźmi. Obraz ofiary moich rzekomych docinków i inwentyw. Wiem, że to może wcale nie mieć związku z tym wszystkim, ale od czasu, kiedy ta osoba stała się szczególnie aktywna, coś między mną a Szpilą jakby się oziębiło. Rzadziej zagaduje, jakby mniej chętnie rozmawia i z mniejszym entuzjazmem. Często zdarza mi się na wyrost łączyć fakty, ale jeśli wziąć pod uwagę, że takie osoby ja te, które wyraźnie mnie przestały lubić za słówko prawdy, stać na wiele, może się okazać, że niestety mam rację. A nie chciałabym jej mieć. Nie w tej sytuacji. Nie chcę tracić tak cennej znajomości przez jedną istotę, która – jak zauważyła Aldous – najprawdopodobniej jest w Szpili zakochana i w ten sposób próbuje zwrócić na niego uwagę. Socjopatyczna osobowość wciska się między wódkę a zakąskę, burząc totalnie porządek.

Nie podoba mi się. Bardzo nie podoba. Tylko co ja właściwie mogę poradzić, jeśli faktycznie jest tak, jak sądzę? Przecież tej osoby nie zabiję. A zmienić jej nie zmienię, bo pewnych ludzi zreformować się zwyczajnie nie da. A stać i czekać, aż Szpila zostanie dostatecznie utwierdzony w przekonaniu, że jestem ostatnią szmatą, nie chcę i nie zamierzam. Tylko jedno mnie zastanawia. Czy on jest naprawdę ślepy i nie zauważa, jaką szopkę odstawiają przed nim jego koleżaneczki czy wie, co się święci i tradycyjnie trzyma do takich dziwactw dystans.

Chciałabym wierzyć, że to drugie.

Advertisements

komentarzy 11 to “Oddalenie”

  1. Cóż… nie ma żadnego sposobu, żeby sprawdzić, czy owa niezbyt miła osoba nie ryje pod Tobą u szlachetnego Pana Szpili? 🙂
    A zresztą, skoro Pan Szpila jest dość inteligentny, to prawdopodobnie właśnie trzyma się na dystans 😉 Nie wiem, jak jest w tym przypadku, ale przypuszczam, że zamiast słuchać tylko jednej strony, zapytałby i drugiej o zdanie, zanim wydałby jakikolwiek osąd. A skoro nie zapytał, to pewnie po prostu nie chce mieć ze sprawą nic wspólnego 😉
    Może i to dość naiwne, przyznaję.
    Pozdrawiam 😉

  2. Naiwne rzeczy są najprostsze, ale najlepsze 🙂 Tylko ja jestem taki Głupi Tolek i z różnych względów zawsze obawiam się z góry najgorszego.

  3. „Szpile” zazwyczaj widzą co chcą i chcą co widzą – reszta świat jest im całkowicie obojętna?

    Serdeczności

  4. Black Ops Says:

    Czasem – naiwnie sobie myślę – nic nie robi lepiej niż bezpośrednia, spokojna rozmowa…

    …ale co ja tam wiem, o spokojnych rozmowach przede wszystkim?

    Kciuki zaciśnięte.

  5. @Witold – kto wie, kto wie, kto wie… Ostatnio po trosze wierzę we wszystkie opcje i wątpię, co do wszystkich opcji.
    @Black Ops – nie-dziękuję. Zobaczymy przy pierwszej okazji do bezpośredniej, spokojnej rozmowy – bo póki co się nie zanosi, żebyśmy mieli szansę się zobaczyć „na żywo” w najbliższym czasie.

  6. emerencjanna,

    oświadczam publicznie, ze cie polubiłem od pierwszego kliknięcia.

    Pozdrawiam

  7. Black Ops Says:

    Cóż, okazja czyni złodzieja, czy jakoś tak… albo jesteśmy kowalami własnego losu…

    …tylko niektórzy mają większe młotki, ot co.

  8. @Witold – a dziękuję. Albo nie-dziękuję, już nie pamiętam, jak wypada mówić/pisać.
    @Black Ops – że od razu większe młotki, to niekoniecznie… Chociaż kto wie. Czasem mam wrażenie, że niektórym po prostu dostało się więcej siły do machania nim. „Trza twardym być, nie miętkim”, cytując klasyka.

  9. Black Ops Says:

    Nie ukrywam, że punktem wyjścia było „nic nie rób na siłę. Weź większy młotek”. Tudzież „Brute force. If it does not work, you’re not using it enough”.

    Trza twardym być, to fakt. Inaczej inni, wcale niekoniecznie twardzi, zabiorą nam to, co wydaje się nam, że jest nam przypisane.

    Smutne to, ale coraz częściej przekonuję się, że prawdziwe.

  10. „Socjopatyczna osobowość wciska się między wódkę a zakąskę, burząc totalnie porządek.”

    Też mam szczęście do tego typu socjopatek…

  11. Dużo ich jest. I niestety nie dają się wysprzątać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: