Archiwum dla Styczeń, 2009

Głęboki bezsens

Posted in Smutki codzienności on Styczeń 29, 2009 by emerencjanna

Dopadł mnie dziś głęboki bezsens. Jeden z tych, które mówią, że gdyby dzisiaj Pan Bóg z jasnego nieba zrzuciłby mi na głowę cegłówkę, nikt nie zauważyłby, że kogoś brakuje.

Nie mam szczególnych celów w życiu. Tylko jakieś takie małe, takie „słupki” przydrożne. Dobijam od jednego do drugiego i jakoś tak leci. Ale jak ktoś mi jeden wytrąci, to tracę równowagę i gubię drogę. Dzisiaj zgubiłam. Znowu. W takich momentach zastanawiam się nad jakimś prawdziwym, wielkim Celem, którego osiągnięcie zapewniłoby mi długoterminową szczęśliwość. I nigdy go nie znajduję albo mam doń stanowczo zbyt daleko.

W związku z tym nie robię niczego, co mogłoby stanowić w razie czego jakąkolwiek pozostałość po mnie, ewentualnie przynosiłoby mi zadowolenie. Zapętlam się w mojej „daily routine” do tego stopnia, że w razie jakichkolwiek nadmiarów wolnego czasu nie potrafię się za nic zabrać. Takie życie od weekendu do weekendu, a w weekend siedzenie przez telewizorem albo szlajanie się po mieście bez celu. Żyję chyba tylko dla siebie, bo nie mogę powiedzieć, że dla własnej przyjemności.

No i pieprznęło. Ktoś mi wybił jeden taki „słupek”, o którym myśl podtrzymywała mnie na duchu od dłuższego czasu. I bum, całe oczekiwanie poszło w diabły w 15 (słownie piętnaście) minut. Przez 1 (słownie jedną) osobę. Slogan reklamowy któregoś filmu, że „jeden człowiek może zmienić wszystko” nabrał ironicznego zabarwienia. W kwadrans zrobiłam się pusta w środku i nie wiem, co ja sobie tam włożę, żeby się na nowo wypełnić i wrócić do równowagi.

Mam ochotę się do kogoś przytulić. A że nie mam do kogo, pewnie znowu będę tulić poduszki.

Reklamy

Depresja zimowa

Posted in Smutki codzienności on Styczeń 9, 2009 by emerencjanna

Zima mi nie służy.

Czuję się totalnie pozbawiona energii, jakby ją ktoś ze mnie wyssał. Mam straszną ochotę zapaść w sen zimowy i obudzić się dopiero na wiosnę, jak życie wróci. A jeszcze lepiej – zostać obudzoną w stylu Śpiącej Królewny. Przez Księcia, Archie’go, Kociookiego albo jakiegoś innego znanego mi fajnego gościa. Nieistotne. Liczy się sam fakt. Buziaczek na dzień dobry to musi być naprawdę miła rzecz, szczególnie, gdy całuje ktoś naprawdę całkiem całkiem.