Gift

Sprawiłam sobie chyba najlepszy prezent mikołajkowy na ten moment. A może i w ogóle. Zaś moja osobość wojownika poklepała po ramieniu moją osobowość kobietki i powiedziała: „Brawo, mała”.

Raczyłam znów pojawić się na planie, boisku, polu bitwy, czy jak tam chcecie. I co? Cudna plotka okazała się być prawdą. Nie ma już najistotniejszej przeciwniczki. Ha! Hańbą będzie nie skorzystać z takiej okazji. Zresztą hańbą podobną by było nie próbować wrócić do gry podpierając się nadzieją, że pogłoska jest autentyczna. Dlatego święty Mikołaj w osobie Emerencjanny przyniósł Księciu prezent. Malutki, ale od serca. A Książę się ucieszył. Ba, nawet w ślepiach miał coś, co świadczyło, że po primo nie boi się mnie (jak to mogło się wydawać kiedyś) ani też nie pragnie, żebym się od niego odczepiła (jw.).

On miał frajdę, a mnie przepełniła nowa nadzieja. A nawet Nowa Nadzieja.

To teraz zostaję kowalem własnego losu i kuję żelazo, póki gorące.

Emerencjanno, jesteś naprawdę zajebistą kobietką.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: