Niecelny rzut.

Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, ale Sindbada mogę sobie odpuścić.

Okazuje się, że brzydko mówiąc olał mnie. Pomyliłam się po całej linii. Wydawał się być rozsądnym, fajnym i całkiem przystępnym chłopakiem. W jakiś sposób różnym od innych. A tu przykra niespodzianka. Nagle okazało się, że dla niego mogę zaniknąć w gąszczu „ważniejszych spraw”. Niby wiem, że to nie moja wina i niby wiem, że powinnam zrobić z nim to samo (czyli totalnie zignorować), ale… Przykro mi jest. Bo wydawało mi się, że sporo nas łączy. A i rok wypatrywania za nim oczu to nie w kij dmuchał. Niestety, chyba jednak to za mało, żebym przestała być dla niego jedynie miłym elementem otoczenia.

I chyba lubię się męczyć. To się tak ładnie i fachowo nazywa masochizmem. Bo nadal mam go na liście kontaktów w pewnym komunikatorze i ciągle widzę te jego opisy – uśmiechnięte niemal tak jak on.

Nieświadomie przyciągam do siebie różnych bezmózgów, a odsuwam mężczyzn naprawdę wartościowych… Jak ja to robię?

Reklamy

Komentarze 3 to “Niecelny rzut.”

  1. Wywal ze znajomych. Po co się męczyć? Nikt tego tak naprawdę nie lubi, a masochiści zwykle nienawidzą samych siebie za to, że lubią ból.
    Wywal i zapomnij.

  2. Mówię sobie to samo od jakiegoś czasu – znaczy się od momentu, kiedy się upewniłam, że jestem ignorowana. Ale jakoś na słowach się kończy.
    No cóż, byłam głupia, jestem głupia i będę głupia po kres dni swoich.

  3. Trzeba się przełamać 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: