Archiwum dla Listopad, 2008

Niecelny rzut.

Posted in Inni panowie on Listopad 20, 2008 by emerencjanna

Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, ale Sindbada mogę sobie odpuścić.

Okazuje się, że brzydko mówiąc olał mnie. Pomyliłam się po całej linii. Wydawał się być rozsądnym, fajnym i całkiem przystępnym chłopakiem. W jakiś sposób różnym od innych. A tu przykra niespodzianka. Nagle okazało się, że dla niego mogę zaniknąć w gąszczu „ważniejszych spraw”. Niby wiem, że to nie moja wina i niby wiem, że powinnam zrobić z nim to samo (czyli totalnie zignorować), ale… Przykro mi jest. Bo wydawało mi się, że sporo nas łączy. A i rok wypatrywania za nim oczu to nie w kij dmuchał. Niestety, chyba jednak to za mało, żebym przestała być dla niego jedynie miłym elementem otoczenia.

I chyba lubię się męczyć. To się tak ładnie i fachowo nazywa masochizmem. Bo nadal mam go na liście kontaktów w pewnym komunikatorze i ciągle widzę te jego opisy – uśmiechnięte niemal tak jak on.

Nieświadomie przyciągam do siebie różnych bezmózgów, a odsuwam mężczyzn naprawdę wartościowych… Jak ja to robię?

Bang, bang.

Posted in Smutki codzienności on Listopad 16, 2008 by emerencjanna

Bang, bang – I shot you down.

Bang, bang – you hit the ground.

Bang, bang – that off the sound.

Bang, bang – baby, I shot you down.

 

 

Parafraza z Nancy Sinatry. Z dedykacją dla pewnej istotny niegodnej nazwania kobietą…