Fuck the ideals

Nienawidzę ideałów.

Takich skrojonych na miarę, co do centymetra, kobietek. Zawsze wypachnionych, eleganckich, wydepilowanych, przybranych w megalomańską biżuterię i eleganckie ciuszki kupowane w dużych miastach. Dopracowanych do bólu, do zrzygania. Takich, które za czasów szkolnych rąbały średnią sięgającą prawie 5,0 i zgarniały stypendia. Które udzielały się we wszystkich możliwych sekcjach zainteresowań i konkursach, „przynosząc chlubę szkole”. Dobrze rokujących panienek z dobrych domów. Pieprzonych damulek, jakimś cudem trafiających do najlepszego towarzystwa. Stylizujących się na bohemę siks, na których powierzchowną atrakcyjność i rzekome walory intelektualne lecą faceci.

Bo właśnie taka w dupę bita cizia wlazła z buciorami w moje życie i podebrała mi chamsko sprzed samego nosa Księcia. I kiedyś ja ją za to zniszczę. I za to, że gdyby nie mój względnie silny charakter, to ta mała dziwka wpędziłaby mnie w solidne kompleksy. A przecież wcale nie jestem od niej gorsza tylko dlatego, że nie mam – za przeproszeniem – twarzy i tyłka modelki i cudnych świadectw ze szkoły wśród papierów. Jestem całkiem niebrzydką kobietą. Znajomi mówią mi, że mam gust w kwestii ubioru – a wcale nie wdziewam się w świecidełka dyndające do samej ziemi. O właśnie – znajomi! Bo ja w czasach szkolnych wychodziłam do ludzi, zamiast chować się w bibliotece…

Tjaaa. Tylko dlaczego w kwestii Księcia ciągle z nią przegrywam…?

Advertisements

komentarze 2 to “Fuck the ideals”

  1. „Tylko dlaczego w kwestii Księcia ciągle z nią przegrywam…?”
    Proste. Faceci to w przerażająco wielkiej liczbie, wzrokowcy i w takim samym stopniu, również ograniczone istoty. Generalizując, widzą najpierw kobiece piersi, tyłek, buźkę, potem powoli otwierają swój móżdżek na resztę, co wcale nie oznacza, ze będą na tyle bystrzy by zobaczyć te prawdziwe skarby Twojej osobowości. Nic więc dziwnego, że dopracowane jak porcelanowe lalki, dziewczyny, są szybciej zauważane, a jeżeli do tego maja jeszcze jakieś „coś” w głowie, to tylko ich kolejny atut.
    Co do biblioteki… Siedzenie w niej to nic złego. 🙂 Ja sporo swojego czasu spędzałam w bibliotekach nad książkami, które uwielbiam, a mimo to nie przeszkadzało mi to w posiadaniu znajomych, przyjaciół i wspólnych wypadach. Nigdy nie osiągałam średniej 5.0, nigdy nie wyglądałam również jak jedna z opisywanych przez Ciebie dziewczyn, a jednak potrafiłam dostać się do najlepszego LO w mieście, przejść przez nie i odnaleźć chłopaka, który ma nie dość że wygląda, to należy do mniejszości, mających w dobrze poukładane głowie i na drabinie hierarchii wartości.
    Pozdrawiam i życzę szczęścia.

  2. emerencjanna Says:

    Niby wiem. Moja przyjaciółka kiedyś powiedziała mi dość dosadnie, że „faceci myślą tym małym kolegą między nogami, a nie tym co trzeba”. Niestety, jestem naiwną babką i ciągle ufam, że parę zalet, które jakimś cudem mam, może mi pomóc w tej kwestii. Może po prostu lubię się czasem oszukiwać. Ale wierzę, że kiedyś musi się odmienić.
    Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: