Archiwum dla Wrzesień, 2008

„Czy wiesz, dla kogo w końcu warto żyć?”

Posted in Inni panowie on Wrzesień 28, 2008 by emerencjanna

No więc (wiem, że nieładnie jest zaczynać zdanie, a tym bardziej notkę, od tego zwrotu, ale co tam). Ostatnie spotkanko z gromadką znajomych, do której należy także osobnik zwany Archie’m, rewelacji nie przyniosło. Owszem, było miło, tym bardziej, że to naprawdę fajni i ciekawi ludzie, ale żeby coś się zdarzyło w wiadomym kierunku, to nie. Może po prostu jestem znowu zbyt niecierpliwa, zbyt łapczywa, może zbyt spragniona uczucia? Jeszcze nie zdążyłam wybadać, czy faktycznie mężczyzna, na którym mi zależy, naprawdę rozstał się ze swoją siksą (wybaczcie, określenie „dziewczyna” jest wobec niej zbyt szlachetne), a już szukam szans u innego… Szykuję sobie „alternatywę” na wypadek niepowodzenia? Kto wie. Biorąc pod uwagę, ile razy w tej kwestii zaliczyłam potknięcie, z pewnością jakoś podświadomie próbuję się zabezpieczyć. Sindbada coraz rzadziej już biorę pod uwagę. Skoro teraz olał, to nie ma się co napraszać, żeby potem zrobił to dosadniej (niby to nie pasuje do jego natury – skądinąd łagodnej i przyjaznej, ale kto ich tam wie). Niby nic groźnego. Czyżby? A co będzie, jeśli zarówno „cel główny” (czyt. Książę), jak i owa „alternatywa” (czyt. Archie), zareagują pozytywnie?

Oczywiście, jeżeli którykolwiek zareaguje, też będzie dobrze.

Głupia byłam, jestem i będę po kres dni swoich. Mam wrażenie, że bawię się uczuciami.

Reklamy

Zło? Dobra passa?

Posted in Inni panowie on Wrzesień 18, 2008 by emerencjanna
Ostatnio przypomniał mi się Tomasz Jachimek śpiewający swój protest song „Zło”. I nawet wiem, dlaczego.

Bo pozostawianie tak ważnych pytań bez odpowiedzi to zło! Bo te parę zdań złożonych na szybko nie znaczy nic. Świadczy tylko źle o nim. A szkoda, bo myślałam, że to mądrzejszy chłopak. W każdym bądź razie w kwestii Sindbada zostałam na 90% zignorowana. Jak zwykle łudzę się nadzieją, że może tylko zapomniał przez nadmiar obowiązków.

„Jedyna matka, jaką znasz, to nadzieja. Głupią matkę masz.”

Pociesza mnie, że w innych sprawach widzę jakby światełko w tunelu. Zbliża się nieubłaganie kolejna okazja do spotkania z Archie’m. Pozornie tego po mnie nie widać, ale w duchu aż mnie rozrywa z radości. Poza tym i w sprawie Księcia pojawił się promyczek pozytywnych wieści. Jeśli mnie wzrok i intuicja nie myli, to ostatnimi czasy nie widuję u jego boku małej siksuni. Czyżby…? Może znowu się oszukuję, a może faktycznie mam kolejną szansę na zwycięstwo. Czy będę potrafiła ją wykorzystać? Nie wiem. Ale będę próbować. Będę walczyć.

I nawet fakt ożenku Kociookiego jakoś mniej boli. Co nie zmienia faktu, że nadal mam ochotę jego świeżo upieczonej małżonce wydrapać kaprawe oczy.

 

Fuck the ideals

Posted in Książę on Wrzesień 2, 2008 by emerencjanna

Nienawidzę ideałów.

Takich skrojonych na miarę, co do centymetra, kobietek. Zawsze wypachnionych, eleganckich, wydepilowanych, przybranych w megalomańską biżuterię i eleganckie ciuszki kupowane w dużych miastach. Dopracowanych do bólu, do zrzygania. Takich, które za czasów szkolnych rąbały średnią sięgającą prawie 5,0 i zgarniały stypendia. Które udzielały się we wszystkich możliwych sekcjach zainteresowań i konkursach, „przynosząc chlubę szkole”. Dobrze rokujących panienek z dobrych domów. Pieprzonych damulek, jakimś cudem trafiających do najlepszego towarzystwa. Stylizujących się na bohemę siks, na których powierzchowną atrakcyjność i rzekome walory intelektualne lecą faceci.

Bo właśnie taka w dupę bita cizia wlazła z buciorami w moje życie i podebrała mi chamsko sprzed samego nosa Księcia. I kiedyś ja ją za to zniszczę. I za to, że gdyby nie mój względnie silny charakter, to ta mała dziwka wpędziłaby mnie w solidne kompleksy. A przecież wcale nie jestem od niej gorsza tylko dlatego, że nie mam – za przeproszeniem – twarzy i tyłka modelki i cudnych świadectw ze szkoły wśród papierów. Jestem całkiem niebrzydką kobietą. Znajomi mówią mi, że mam gust w kwestii ubioru – a wcale nie wdziewam się w świecidełka dyndające do samej ziemi. O właśnie – znajomi! Bo ja w czasach szkolnych wychodziłam do ludzi, zamiast chować się w bibliotece…

Tjaaa. Tylko dlaczego w kwestii Księcia ciągle z nią przegrywam…?