Archiwum dla Sierpień, 2008

Wiraż

Posted in Smutki codzienności on Sierpień 29, 2008 by emerencjanna

Nadawaj do mnie w pozytywnej relacji!

Bez wszystkich damsko-męskich aberracji.

Donna to kobieta, a ty szukasz sensacji.

Nie dam ci żadnych tego typu rewelacji!

(…)

Ja jestem Emerencja, córka Edwarda,

moja głowa to bomba, a pięść to petarda!

 

 

Jeśli kojarzy wam się z czymś – tak, parafraza z Homo Twista. Bo we łbie mam teraz taki Twist.

Reklamy

Kraul w lampce wina

Posted in Inni panowie on Sierpień 13, 2008 by emerencjanna
Uwaga. Będzie notka brzydka i wulgarna. Czyli taka jak ja dzisiaj. Wszystkich wrażliwych na rynksztokowe słownictwo przepraszam, ale muszę. Bo wybuchnę.

 

 

Kociooki się żeni. Za dwa tygodnie.

Nosz chuj by to strzelił. Miodzio, nie? On, posiadacz jednego z nielicznych znanych mi zmysłowych, pięknych ciał, weźmie ślub z jakimś kaprawookim czupiradłem. No ludzie, sprawiedliwości! Ta pokurczona kurewka, której sam widok przyprawia mnie o chorobę morską, będzie jego żoną! Cudownie, nie? Zaje-kurwa-biście!

Gdyby nie Mimi, tobym popisowo ochujała. A tak najwyżej się najebię winem. Jeszcze z wyjazdu zostało. Po raz pierwszy w życiu wino mi smakuje, ludzie, co się ze mną dzieje?!?

Obawiam się tylko, że przez te dwa tygodnie mimo jej wsparcia dostanę świra. Pojadę tam, mimo tego, że w tym czasie mam od cholery innych zajęć. Pojadę i przy wszystkich zajebię pierdolonej jaśnie pani Rozczochranej Kaprawookiej, po chyba totalnie ocipiałym mężu Kociookiej, aż się we własne falbanki zaplącze! Naruszę jej w dupę jebaną urodę siksy w sukni panny młodej! I wbiję do jej zrytego rozczochranego łba, że nie dla psa kiełbasa!

Kurwa. Co się ze mną dzieje…?

Chyba przypomnę D. o jej zaproszeniu na imprezę tj. wspólne tańce i nawalenie się. Teraz mi się przyda, że w mordę strzelił.

Ogólnie wszelakie zaproszenia na wspólne picie w dniach do dnia wesela jebanych państwa Kociookich chętnie przyjmę.

I ogólnie pies cię jebał, zasmarkana dziwko. I was wszystkich.*

 

 

 

* autor używając tego zwrotu oczywiście nie miał na myśli „wszystkich” jako ogółu ludzkości.

 

Popisowa utrata głowy

Posted in Inni panowie on Sierpień 8, 2008 by emerencjanna

Lato chyba zawróciło mi w głowie i pozbawiło mnie całkiem zdrowego rozsądku.

Przy okazji wyjazdu miałam przyjemność spotkać się z gromadką znajomych. W tym i z Archie’m. No dobra, przyznaję – osobiście nie znaliśmy się wcześniej. Tylko z Sieci, służbowo. A teraz poznałam go naprawdę. I mnie zauroczył.

No i tu mnie macie. Faktycznie wpakowałam się w emocjonalny biznes. Od czasu naszego spotkania nie mogę skupić się na nikim innym. Nawet na Księciu… Może to coś na kształt zdrady, ale skoro On się do teraz nie domyślił (a nawet gdyby wiedział, czy by odwzajemnił?), to w sumie… A właściwie czemu nie? Archie jest naprawdę miłym, czarującym chłopakiem. Dostrzegłam jeszcze więcej podobieństw między nami. Dobrze nam się rozmawiało, a przynamniej takie odniosłam wrażenie. Promieniuje od niego taka jakaś pozytywna energia. I ten uścisk dłoni… Kurczę. Tak raczej nie ściska się dłoni byle koleżance.

Ale… Malutka wspominała mi kiedyś, że on ma dziewczynę – mieszkała z nim drzwi w drzwi, to wie. Z drugiej strony, wszystkie inne przesłanki zdają się temu zaprzeczać.

Następna okazja do spotkania we wrześniu. Może…?

Sama już nie wiem. Tym bardziej, że pod wpływem lata przypomnieli mi się wszyscy moi panowie, którzy pozbawili mnie głowy. Metaforycznie, rzecz jasna. Książę, Archie, Kociooki i Sindbad. Cholerny romantyzm!

A. Tak apropos Sindbada. Mam 3 dni, aby wygrać. I tylę mogę na razie powiedzieć.

I apropos Księcia. Jakiś czas temu nie z własnej woli musiałam przez dłuższy czas znosić obecność jego siksy. Ale dałam radę. A ona chyba nawet się nie skapnęła.

Ogółem sprawuchy we własne ręce biorę. A Mimi mnie wspiera, za co jestem jej cholernie wdzięczna. Bo właściwie tylko z nią mogę o tym porozmawiać.