Archiwum dla Czerwiec, 2008

Wulkan żalu

Posted in Smutki codzienności on Czerwiec 21, 2008 by emerencjanna

Tak, tak – to ja.

Znowu wylewa się ze mnie żal. A może i jad. Albo i mieszanka.

A wszystko przez Czarnulka. Po prostu pochwalił się swoimi zdjęciami z wakacji, które aktualnie chyba spędza nad morzem. Ze swoją Miss. No i znowu moja mało radosna przypadłość dała o sobie znać. Tak, zazdroszczę jej. Zazdroszczę jej tak fajnego faceta, jakim jest Czarnulek. Chociaż w tym wypadku słowo „fajny” nie oddaje tego, co chciałabym przekazać. Kiedyś stwierdziłam, że każdy ciekawy pan, jakiego spotykam na swojej drodze, z racji tego, że jest osobą niebanalną musi już być zajęty. I coś w tym jest. A wyjątki typu Sindbad czy początkowo Książę tylko potwierdzają regułę.

A tak apropos Księcia… Ostatnio Mimi powiedziała mi, że podziwia mój upór w jego sprawie. „Ja bym pewnie NIC nie zrobiła…”. Tylko nie wiem, czy ten upór to zaleta czy wada. Czy przybliża mnie do niego, czy oddala.

Zazdrość

Posted in Smutki codzienności on Czerwiec 15, 2008 by emerencjanna

Jestem małą, pieprzoną zazdrośnicą.

 

Każda para, spotkana przypadkowo na ulicy, przyprawia mnie niemal o płacz i zgrzytanie zębami. Na zasadzie, że teraz zgrzytam, a po powrocie do domu płaczę.

Każdą dziewczynę mojego kumpla, którą przedstawia mi na spotkaniu towarzyskim, witam sympatycznie i uprzejmie, ale w myślach przegryzam jej gardło.

Każdy ślub któregoś z moich znajomych gniecie mnie w żołądku.

Każde dziecko moich znajomych, które się pojawia na świecie, jest obiektem zazdrości.

Każdy raz, gdy widzę, jak Książę się midrzy z tą swoją małą dziwką, to serce mi pęka.

 

Bo też bym chciała kiedyś się ustatkować i mieć fajną, szczęśliwą rodzinę. Tylko trzeba mieć z kim tą rodzinę zakładać.

Rozdarcie

Posted in Inni panowie on Czerwiec 14, 2008 by emerencjanna

Dziwnie mi. Naprawdę. Czuję się rozdarta na troje. Straszne uczucie.

Rozdarta między Księciem, Archie’m i Sindbadem. Tym bardziej, że dowiedziałam się, że Archie jest zajęty.

A szkoda. Znamy się tak sobie, ale on ma w sobie coś… przyciagającego. Chociaż czasem przypomina mi trochę dużą maskotkę, do którego miło by było się przytulić. Może to znowu odzywa się moja potrzeba czułości po prostu… Czasem zastanawiam się, jak to z tym jest. Czy otrzymałam dużo tej czułości od rodziców i chcę się nią podzielić z kimś innym, odmiennej płci, czy odwrotnie – dostałam jej niedostatecznie dużo i dlatego teraz chcę ją dawać, żeby otrzymać ją z powrotem w większej ilości.

Czuję się trochę jakbym zdradzała Księcia. Bo zdrada to nie musi być pójście do łóżka z innym. To może też być myślenie o innym jako o tym jedynym…

Śmieszne. Śmieszne, bo jak przypomnę sobie, jak Archie wyglądał kilka lat temu, to… Za żadne niebo nie zwróciłabym na niego uwagi. Takie trochę paszteciątko. Ale przez ostatnie lata wyprzystojniał. I coraz częściej przyłapuję się na tym, że mamy podobny styl ubierania się.

Cholerka… Zauroczenie, zwykła chwilowa fascynacja czy naprawdę znowu wpakowałam się w jakiś emocjonalny biznes?