Archiwum dla Maj, 2008

Die Ewigkeit

Posted in Książę on Maj 26, 2008 by emerencjanna

Chwila prawdy jednak została tymczasowo odwleczona. Wykonałam krok, ale drobniejszy niż przewidywałam. Metoda małych kroczków? Kto wie. Podobno taka jest skuteczna.

Chociaż nie poszło do końca tak, jakbym tego chciała. Mimi pociesza mnie, że będzie lepiej. I jednak jej wierzę. Mimo wątpliwości.

Zastanawiam się tylko, dlaczego wreszcie znajduję w swoim życiu osobę, która temu życiu może nadać głębszy sens, los stawia obok niej niepożądaną obstawę. Czuję się, jakbym waliła głową w szybę wystawową cukierni. Jakbym wciąż była z innego świata. Bo jestem. I czasem czuję, że zawsze będę… Nie wiem, w czym jestem inna. Może wydaję się gorsza? Może wydaję się głupsza? Może wydaję się brzydsza, odrażająco wieśniacka? Dlaczego, skoro taka nie jestem?

To boli, strasznie boli. Serce krwawi, ale zaszywam pęknięcie prowizorycznie zatrzaskami i walczę. Próbuję dogonić to, czego pragnę i co – jak sądzę – jest mi przeznaczone.

Biegnij, Emi! Nieważne, dokąd – biegnij po wszystko, co jest dla ciebie najważniejsze…

Reklamy

Chwila prawdy.

Posted in Książę on Maj 16, 2008 by emerencjanna

„To twoja chwila prawdy!” – powiedziałby prowadzący, gdyby moje życie było jakimś durnym teleturniejem.

Jakbym schodziła pierwszy raz do ciemnej piwnicy. Może znajdę wyłącznik, zapalę światło i znajdę tam coś niesamowitego, a może nim zdążę wymacać go na ścianie, potknę się, upadnę i będzie bolało.

I tak wydaje mi się, że trochę idę na łatwiznę, nie stając z nim od razu twarzą w twarz. Piszę „od razu”, bo i tak prędzej czy później bezpośrednia konfrontacja musi nastąpić. A zresztą to dziwne – bać się spotkania z kimś, kogo się kocha… Ale jednak się boję. Może obawiam się odrzucenia, tak jak zawsze. To jednak siedzi w człowieku i ciężko to wyrwać.

Muszę położyć na szali moje lęki i miłość do Księcia, jak go D. nazwała. Nie ma innej opcji. Przed końcem maja On musi się o wszystkim dowiedzieć. Bo ile można czekać na szansę, której wredny, głupi, ślepy los i tak nie da? Muszę spiąć się w sobie i podjąć jakiś krok, zanim pojawi się inna Księżniczka… albo jakaś siksa, jak kto woli (drugie określenie jest chyba bardziej wymowne). Tylko nie wiem, czy aby na pewno ten krok nie będzie tym fałszywym krokiem, po którym leci się ze schodów.

Nowy początek?

Posted in Uncategorized on Maj 11, 2008 by emerencjanna

Tak jakby nowy.

Przyszłam tutaj, żeby czasem popłakać. Bo nie ma ludzi wiecznie szczęśliwych. Tylko idioci są zawsze szczęśliwi. A ja nie jestem idiotką, więc też czasem mnie coś złapie i muszę to z siebie wyrzucić, coby nie wybuchnąć…